23.10.2016

SZKOŁA



"Myślę, że pod koniec września zrobię podsumowanie pierwszego miesiąca w szkole - tyle właśnie czasu daję Klarze na oswojenie się z nową sytuacją, ze zmianami, na wejście w szkolny rytm".
Tak pisałam w połowie września.
Który dziś ...? 23 październik. No tak.
W takim razie jeszcze raz.


Myślę, że pod koniec października zrobię podsumowanie dwóch pierwszych miesięcy w szkole - tyle właśnie czasu daję Klarze na oswojenie się z nową sytuacją, ze zmianami, na wejście w szkolny rytm.
A zgadnijcie co napiszę pod koniec października :)
Myślę, że pod koniec listopada zrobię podsumowanie pierwszych trzech miesięcy w szkole - tyle właśnie czasu daję Klarze na oswojenie się z nową sytuacją, ze zmianami, na wejście w szkolny rytm.

No dobra wygłupiam się.
A tak na poważnie, to nie ma mowy o jakichkolwiek podsumowaniach po jednym miesiącu, ani po dwóch czy trzech.
To co jest dziś, to jak funkcjonuje w szkole Klara nie oznacza, że to się nie zmieni, że tak już będzie zawsze. Są dni kiedy jest świetnie i wspaniale, ale zdarzają się też dni gorsze.
Dokładnie tak samo jak u mnie. Są dni kiedy jadę do pracy nucąc sobie  pod nosem melodie zasłyszane w radio, ale są i takie kiedy najchętniej w ogóle nie wystawiałabym nosa spod kołdry.

22 sierpnia pisałam o szkolnych dylematach i o tym czym kierowaliśmy się przy podejmowaniu tej trudnej decyzji TU. Już wtedy obiecałam Wam kilka słów o tym jak moja sześciolatka (za mniej niż 4 miesiące będzie to już siedmiolatka) radzi sobie w pierwszej klasie, czy żałuję decyzji o posłaniu jej rok wcześniej do szkoły, czy dziś podjęłabym inną decyzję?
Otóż nie żałuję.
Uważam, że Klara radzi sobie bardzo dobrze. To była dobra decyzja i drugi raz podjęłabym dokładnie taką samą.
Przede wszystkim Klara lubi chodzić do szkoły. Nie ma problemów (bynajmniej na tym etapie) z nauką. Bardzo lubi swoją wychowawczynię, lubi dzieci z klasy (chociaż wiem, że nie wszystkie tak samo). Zawsze wraca uśmiechnięta i zadowolona. Nie muszę jej gonić do odrabiania lekcji  w przeciwieństwie do Poli, która jest w trzeciej klasie a do lekcji gonię ją odkąd pamiętam.
No właśnie. Mam dwie córki, z których pierwsza poszła do szkoły jako siedmiolatka, a druga jako sześciolatka.
Z obserwacji jakich dokonuję każdego dnia jak również kiedy przypomnę sobie Polę w klasie I czy II śmiało mogę stwierdzić, że Klara pomimo swojej delikatności i wrażliwości w wieku 6 lat jest bardziej dojrzała - mam na myśli "dojrzałość szkolną" - niż Pola.
Klara wie po co idzie do szkoły i rozumie, że panują tam pewne zasady których należy przestrzegać.
Czy Klara była (jest) gotowa do podjęcia nauki w szkole podstawowej?
Uważam, że dużo bardziej, niż Pola kiedy tę naukę podejmowała w wieku lat siedmiu, dlatego myślę że nie powinno się uogólniać i do każdego dziecka należy podejść indywidualnie.
Ogromnym plusem jest to, że Klary klasa składa się wyłącznie z dzieci sześcioletnich, co oznacza że wszystkie będą szły mniej więcej równym tempem, będąc na podobnym poziomie zarówno intelektualnym jak i emocjonalnym - również wtedy kiedy wejdą na drugi poziom edukacji czyli rozpoczną naukę w klasie IV (wtedy właśnie pojawiają się problemy progu edukacyjnego związane z koniecznością dostosowania do nowego systemu, ale problemy te pojawiają się z reguły bez względu na wiek w jakim dziecko rozpoczęło naukę).
Kolejny plus to to, że w naszej szkole najstarszą klasą jest klasa III (nie ma IV, V i VI) i od tego roku po rozbudowie i remoncie młodsze dzieci przebywają w innej części niż dzieci starsze (nie ma szans na to, żeby Pola i Klara spotkały się w szkole podczas przerwy).

Na początku napisałam, że są dni kiedy jest świetnie i wspaniale, ale zdarzają się też dni gorsze.
Co oznaczają te gorsze dni?
Otóż Klara nie ma problemu z tym, że  musi rano wstać (zawsze budzi się uśmiechnięta i w dobrym humorze), że lekcje trwają zbyt długo, że pracy domowej jest za dużo, że na świetlicy jest za głośno, ona ma jeden problem, który pojawił się kiedy była w ostatniej grupie w przedszkolu. Jest to niczym nie uzasadniony lęk przed zostawieniem jej (czy na pewno będziemy pamiętać, żeby odebrać ją ze szkoły/wcześniej z przedszkola) nasilający się w momencie kiedy zostaje zaburzony jej rytm dnia.
Pewnie myślicie, że musiało wydarzyć się kiedyś coś co spowodowało, że ona teraz boi się, że sytuacja mogłaby się powtórzyć. Otóż nie. Nigdy nigdzie jej nie zostawiliśmy, nigdy nie spóźniłam się po nią do przedszkola, nigdy jej nie zgubiliśmy w sklepie, nigdy też nie zostawiliśmy jej samej w domu.
Jak woziłam ją do przedszkola codziennie rano tysiąc razy musiałam ją zapewniać, że będę po nią o godzinie 16 i zawsze byłam, ale ona i tak ciągle w kółko powtarzała "pamiętaj, szesnasta zero zero!"
Kiedyś w przedszkolu powiedziała mi tak "mamusiu moje serduszku mówi mi, że ty i tata nigdy byście o mnie nie zapomnieli, ale co ja poradzę, że główka podpowiada mi inaczej ...."
Wrzesień upłynął nam na zapewnianiu jej, że nie ma takiej możliwości ani takiej siły która sprawiłaby, że  moglibyśmy o niej zapomnieć i zostawić ją w szkole. Na szczęście widać efekty naszych rozmów, bo teraz chodzi do szkoły spokojna i wystarczy raz jej powiedzieć o której i przez kogo zostanie odebrana i to jej wystarcza.

Nie wiem co będzie za miesiąc czy dwa, czy jej entuzjazm związany ze szkołą będzie trwał, czy nie wydarzy się w szkole coś co ją zniechęci a może nawet wystraszy. Nie wiem ....
Teraz jest dobrze, a my dołożymy wszelkich starań żeby było jeszcze lepiej.








5 komentarzy:

  1. Piękny wpis. Klara to bardzo wrażliwa i mądra dziewczynka. Wszystko analizuje i nie idzie na gotowca. Pięknie pisze. Daleko zajdzie. Tylko te lęki... Nie wiadomo skąd się biorą, mogły przyjść, gdy przykładowo któraś z jej przedszkolnych koleżanek nie została wybrana o obiecanej godzinie i długo czekała, płakała. Będąc świadkiem takiej sytuacji Klarka może się obawiać tego, że taka sytuacja może spotkać i ją. Te lęki się biorą stąd, że dziecko jest inteligentne, przez to pełne wątpliwości. Dzieci beztroskie nie myślą o niczym, tylko o zabawie i są szczęśliwsze. Ale w przyszłości wszystko się odmieni. To takie jak Klara dojdą daleko, a te drugie? Będą jak przeciętny Kowalski.

    Pozdrawiam Was dziewczyny i życzę wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jeśli chodzi o te lęki to może być tak jak mówisz, tym bardziej, ze pamiętam jak była w przedszkolu i jej najlepszej koleżance umarł dziadek. Natalka bardzo przeżywała jego śmierć i dużo rozmawiała o tym z Klarą, a ona później w domu opowiadała mi o tym wszystkim i bardzo to przeżywała...
      Na szczęście w szkole z każdym dniem jest coraz lepiej, w sumie mogłabym powiedzieć że jest super, ale boję się mówić o tym głośno żeby nie zapeszyć :)
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  2. Mądra dziewczynka i to bardzo mądra. Gdyby poszła rok później do szkoły to z jej potencjałem zanudziła by się w przedszkolu. A tak to pnie się w górę, rozwija i uczy. Dobrze, że jest w klasie z równolatkami. Tylko jedno mnie zastanawia, czy Klarcia pójdzie jeszcze starym systemem i będzie w klasach młodszych od 1-3, czy już po nowemu od 1-4? Z tego co mówią i piszą to ciężko się połapać, ale wg mnie Klara będzie pierwszym rocznikiem, objętym już tym nowym systemem, od 1-4, 5-8. Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, jak się okazuje Klarcia łapie się na wczesnoszkolne nauczenie do IV klasy :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń