22.08.2016

SZKOLNE DYLEMATY


Witajcie! Dawno mnie tu nie było.
Dziś kilka moich ulubionych wakacyjnych zdjęć + rozterki związane ze szkołą.
Bo tej szkoły to ja się w tym roku wyjątkowo obawiam. Głównie dlatego, że w tym roku będzie razy dwa.



Słyszałam, że są dzieci, które same odrabiają lekcje, mają piękne zeszyty i do tego uwielbiają czytać, ba! słyszałam, że nawet lubią się uczyć!
Pola i owszem uwielbia chodzić do szkoły, mało tego ona już nie może się doczekać rozpoczęcia roku szkolnego! Tyle że jej nie o naukę chodzi, a o miłe spędzenie czasu. W szkole wszędzie jej pełno, udziela się we wszystkich możliwych akcjach, bierze udział w większości konkursów, zawsze aktywna na akademiach szkolnych, co i rusz wyskakuje z jakimś nowym pomysłem typu "gazetka szkolna" i nie ma żadnego problemu z umówieniem się na rozmowę z Dyrekcją w celu przedstawienia swojej propozycji. Za to lekcje w domu potrafi odrabiać godzinami - lekcje, które mogłaby odrobić w 15 minut. To jest ten typ, przy którym trzeba siedzieć i patrzeć na to co robi. Wystarczy zostawić ją na chwilę samą w pokoju i ona natychmiast zaczyna zajmować się czymś innym - zaczyna rysować, wycinać, wyklejać, układać w szufladzie w biurku, przeglądać swoje rzeczy a nawet gimnastykować się. Wyrośnie z tego? Mam nadzieję, że tak bo inaczej wykończę się.
No i w tym roku naukę w pierwszej klasie rozpocznie Klara. Ona lubi się uczyć, lubi pisać i czytać, rozwiązywać krzyżówki i wykonywać szkolne zadania - uwielbia bawić się w szkołę.
No właśnie, bawić się. A czy jak szkoła przestanie być zabawą, a stanie się obowiązkiem czy nadal będzie ją lubiła? Czy ten zapał jej nie minie?
Decyzja o posłaniu jej do pierwszej klasy nie była dla nas łatwą decyzją. Poprzedzona nieprzespanymi nocami, przeprowadzeniem setek analiz i niekończących się dyskusji. Ostatecznie zdecydowała Klara kiedy to po raz kolejny na zadane przez nas pytanie czy chce iść do szkoły czy zostać w przedszkolu odpowiedziała niezmiennie
- chcę iść do szkoły!
Ona się cieszy, wręcz nie może się doczekać, a ja … ja boję się trochę, a może nawet i bardzo. Jeszcze miesiąc temu byłam pewna naszej decyzji, a teraz ... im bliżej szkoły tym więcej wątpliwości.
Znam ją, obserwuję ją codziennie i wiem, że jest gotowa na pójście do szkoły. Z nauką powinna poradzić sobie doskonale, przecież ona umie wszystko to (a nawet wiele więcej), czego Pola uczyła się będąc w I klasie, ma doskonałą pamięć, ale no właśnie …
ale ona jest taka delikatna …
ale jest też zadziorna ….
ale jest tak bardzo wrażliwa …
ale jeszcze bardziej jest bystra i ciekawa świata …
ale, ale, ale!
Ale czy np. odnajdzie się na świetlicy?  Polka uwielbia zostawać na świetlicy, bo tam zawsze dużo się dzieje, ale czy Klarze będzie się tam podobało?
Albo czy będzie jadła obiady? Jest bardzo wybredna i do tego taka chudzieńka ... Polka twierdzi, że obiady w szkole są pyszne, ale czy Klarze będą smakowały?
Czy polubi swoją nauczycielkę? Czy dogada się z dzieciakami z klasy? W sumie to jest bardzo towarzyska, bardzo łatwo nawiązuje znajomości, wszędzie znajduje sobie kompana do zabaw ...

Jedno wiem na pewno, wiem że zapisując ją do pierwszej klasy w tym roku, oszczędzę jej w przyszłym roku wchodzenia w grupę, która funkcjonuje ze sobą już cały rok (gdyby nie poszła do pierwszej klasy zostałaby w swoim przedszkolu, które jest w innej dzielnicy niż nasza szkoła i za rok i tak nie spotkałaby w szkole żadnego dziecka, z którym chodziła do przedszkola). Nie będzie tą „nową”, tak jak było w przypadku Poli, która była jedną z dwóch nowych dziewczynek, które dołączyły do dosyć zgranej dwudziestopięcio osobowej grupy.

Dziesiątki pytań na ten moment pozostających bez odpowiedzi. Na odpowiedź muszę poczekać do września, a może października ...
Za jakiś czas napiszę Wam, czy to była dobra decyzja, czy może jednak żałuję i drugi raz zrobiłabym zupełnie inaczej.























21 komentarzy:

  1. Jakże u nas jest inaczej! Starsza spokojna, uwielbia czytać (dziennie około 100 stron w wakacje...), prace domowe robi migusiem, w szkole się odnajduje, ale raczej się nie angażuje w dodatkowe akcje (oprócz konkursów), jest lubiana, ale daleko jej do duszy towarzystwa.
    Młodsza natomiast to trzpiotka, której buzia się nie zamyka! Inteligentna, ale bujająca w obłokach, potrafiąca wiele godzin bawić się zabawkami, oczywiście mówiąc przy tym non stop.. Teraz też idzie do szkoły, ale jako siedmiolatka i też się boję. Czy usiedzi cicho, na miejscu... A jednak jest też dość nieśmiała. I wszystko mocno przeżywa.. Chociaż najpiękniejszy plecak już kupiony, wymarzone kredki też, piękne zeszyty naszykowane, ale ona się boi.. i obawiam się, że noc przed 1 września będzie nieprzespana..
    A starsza? Cieszy się, że wraca do szkoły, ale nie ze względu na koleżanki (no trochę też), ale ze względu na to, że w końcu będzie robić coś konstruktywnego (tak, to jej słowa...)...
    A ja? Głównie martwię się tym, czy dam radę razem z nimi przywitać ten nowy rok szkolny będąc w 38 tc ;)

    Pozdrawiamy!
    Asia Wierzbowska (pisałyśmy o wyborze roweru na fb). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmarzyłam się ... 100 stron dziennie .... praca domowa migusiem ... zwariowałabym ze szczęścia gdyby u mnie tak było. No oszalałabym!
      Klara też zaczyna się bać, ale to chyba naturalne ....
      Będzie dobrze, musi być!
      A TY! Kochana trzymam kciuki, żebyś dała radę przywitać rok szkolny z dziewczynkami, ale jeszcze bardziej trzymam za szczęśliwe rozwiązanie! Ale mnie zaskoczyłaś! Super! Będzie brat? Mówię Ci, jak moje dziewczyny nas męczą o rodzeństwo - masakra! Nad morzem to co drugi dzień było, że one chcą małego bobaska.

      Asia, napisz czy dotrwałaś i jak w szkole odnalazła się Marysia. A Marysia z którego jest roku, bo myślałam, ze tak jak Klara z 2010.

      Usuń
    2. :) Te prace domowe to duży plus, z Marysią tak łatwo nie będzie! A co do czytania.. super, że jest oczytana, jednak ona potrafi też czytać na przerwach w szkole, na obozie (bardzo udanym) inne dzieci w wolnym czasie się integrowały, plotkowały, a ona... czytała... trochę się boję, że może być przez to odbierana jako nietowarzyska, wszystko ma plusy i minusy :)

      Tak, dziewczynki czekają na brata :)Też się nie mogą doczekać. Zosia to już poważna opiekunka, moja siostra ma dzidziusia i Zosia sama go od początku brała na ręce, pierwsza do tulenia, gdy płakał. Więc jest oswojona z tematem. Marysia za to bardziej angażuje się w przygotowania, bardziej tuli brzuch. Zobaczymy jak będzie po narodzinach :) dziewczynki były spokojnymi dzidziusiami, coś czuję, że synek da nam popalić ;)

      A Marysia jest z połowy listopada 2009. A że jest i zawsze była trzpioteczką, a w minionym roku szkolnym do pierwszej klasy szły dwa roczniki, więc żeby nie była zupełnie najmłodsza w gigantycznym roczniku, to ją odroczyliśmy. A w między czasie się system zmienił...

      Dam znać jak nam minie historyczny dla naszej rodziny wrzesień :D Jakoś nie dociera do mnie, że to tuż tuż.... ale nie ukrywam, że się boję!

      Trzymam kciuki za nasze młodsze dziewczynki i też jestem ciekawa, jak się będzie Klarze podobało w szkole!

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. W takim razie miedzy naszymi młodszymi dziewczynkami jest tylko 3 miesiące różnicy :)

      Trzymaj się Asia!
      Bądźmy dzielne 1 września - Ty trzymaj kciuki za nas, a ja trzymam za Was.
      Ja z Klarą jestem umówiona tak, ze 1 września idziemy razem i razem wracamy, za to 2 września zaprowadzam ją do szkoły, ona idzie na lekcje a ja .... stoję pod szkołą i czekam, aż ona skończy lekcje (i najlepiej, żeby mnie przez okno widziała) ;) Za to od poniedziałku ona do szkoły, a ja do pracy.

      Będzie dobrze! Nie ma innej opcji!
      :)

      Usuń
  2. Trudna decyzja. Z tego co napisałaś, to Polka to żywe srebro, takie małe ADHD. Z kolei Klarka to rasowa, mała Aspergerka. Będzie mega inteligentna, oczytana, będzie też żyła wg schematów, z jedzeniem też będzie wybredna, często pomocna zdaje się dieta bezglutenowa, ale ciężko będzie jej w interakcjach społecznych, dlatego właśnie ja bym się nie zdecydowała na posyłanie jej wcześniej. Dzieci będą o rok starsze, potężniejsze, a ona taka drobinka. Tutaj masz całkiem odwrotną sytuację jak z Polką. Polka idąc rok wcześniej świetnie by sobie poradziła ze starszymi dziećmi i z interakcjami społecznymi, ale z nauką było by ciężko. Z kolei z Klarką będzie the best w nauce, ale społecznie będzie ciężko. Na świetlicy jest dużo dzieci, w różnym wieku, co będzie ją męczyło. Dla Poli to raj, a dla Klarki myślę, że będzie całkiem przeciwnie. W przedszkolu, by tak nie miała, a za rok była by starsza i myślę, że lżej by to zniosła. Ale czas pokaże, jak będzie :) Ja życzę Malutkiej wszystkiego najlepszego i aby się odnalazła w szkole. W razie czego, zawsze możesz cofnąć Małą w trakcie roku szkolnego do przedszkola, teraz tak można. A jak będzie dobrze, to tylko się cieszyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze wszystkim trafiłaś w punkt! Jest dokładnie tak jak napisałaś - czuję się jak bym z psychologiem rozmawiała :)
      Pocieszam się też tym, że Klara będzie w klasie z samymi sześciolatkami, a ona na ich tle wygląda na naprawdę porządnie wyrośniętą - najwyższa w swojej grupie przedszkolnej.
      Najbardziej boję się jednak o tę świetlicę, wiem jak tam jest i czuję, że może jej się nie podobać ... ją hałas męczy, a tam jest naprawdę głośno ...
      Na razie trzymam kciuki i czekam na to co będzie się działo. Już nie raz bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie moje dzieci, wiec może i tym razem będzie podobnie.
      (żeby to nie była naiwność!)
      Dziękuję!
      ps. dałaś mi do myślenia tą "małą Aspergerką".

      Usuń
    2. Dobrze, że Klarka będzie w klasie z równolatkami, to duży plus. Choć pewnie będzie mowa o przeskoczeniu klasy, bo wszystko z materiału, jaki będą przerabiać będzie miała opanowane w małym paluszku. Tylko z komunikacją społeczną, na którą mało który nauczyciel zwraca uwagę, a to jest równie ważne jak wyniki w nauce, będzie ciężej. W USA takie dzieci zazwyczaj są w szkołach dla wybitnie uzdolnionych, na które całkowicie łoży państwo, a aby się tam dostać trzeba zdać testy na podstawie których są przyjmowane właśnie takie mądre "Aspiątka", aby nie męczyły się w podstawówkach, gdzie co 4 dziecko ma problem z czytaniem i z utęsknieniem czeka na przerwę, na której może się wyszaleć.
      Hałasy są naprawdę męczące i bardzo wyczerpujące dla małych Aspergerów. Również na stołówce odgłos sztućców może dać się Małej we znaki, tłumy, brak ogłady i przepychanki w kolejkach. Ale i przez to trzeba niestety przejść...
      Co do świetlicy, to dobrym rozwiązaniem może być biblioteka szkolna, gdzie jest cisza i spokój, a "mali geniusze" mogą tam bez problemu spędzić kilka godzin z książką. Bez zbędnych tłumów i huków. Z tym, że ona jest zazwyczaj krócej czynna niż świetlica. Ale po dniu nauki i wrażeń, może okazać się trafna. Z czasem na pewno i do świetlicy się przyzwyczai, tam też są ciekawe gry planszowe czy książeczki, tylko ten hałas. Dlatego właśnie powinny być w szkołach dwie sale świetlicowe, jedne dla tych spokojniejszych dzieci, a druga dla "żywych sreber".
      Ale się rozpisałam...
      Kończąc, na pewno wszystko się uda i będzie dobrze, zobaczysz :) Początki zawsze są trudne, a zwłaszcza ten strach i lęk, przed ich rozpoczęciem, a potem wszystko samo się układa i idzie do przodu. Masz świetne córki, tylko musisz być wytrwała, a jesteś! :) Klara na pewno po pierwszym dniu będzie zachwycona, a potem się przyzwyczai :)
      Życzę Wam udanej końcówki wakacji i dobrego wskoku, do nowego roku szkolnego :)

      Usuń
    3. Dziękuję Ci raz jeszcze!
      Mocno wierzę, ze będzie dokładnie tak jak napisałaś.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Aniu,czy faktycznie ten asperger błąkał Ci się po głowie?mam synka starszego o pół roku od Klary,mnie się serce ściska jak na nią patrzę,mój synek ma bardzo ciężką diagnozę, słabo mówi,nie można określić poziomu intelektualnego,jest w szkole specjalnej i uzyskał odroczenie,za rok szkoła raczej ta co teraz, starszy synek zdrowy i taki jak Twoja Pola ,2 tyg starszy od Poli,sama nie wiem czemu to piszę....masz cudowne dzieci,życzę Wam wszyskim jak najlepiej ,kochaj i bądź Kochana jak teraz,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nawet o tym nie pomyślałam, dopiero jak przeczytałam w komentarzu powyżej zaczęłam czytać na ten temat. Doczytałam się w sumie jednej rzeczy, które mnie zastanowiła - cała reszta kompletnie mi nie pasuje mi do Klary. Przeczytałam np., że głównym problemem dzieci z ZA jest nieumiejętność nawiązywania kontaktów społecznych, podczas kiedy ona bardzo dobrze radzi sobie w towarzystwie, szybko nawiązuje znajomości (zawsze wychodząc z inicjatywą - w każdym nowym miejscu podchodzi do dzieci i proponuje im wspólną zabawę). Świetnie dogaduje się z dziećmi w każdym wieku, uwielbia niańczyć maleńkie dzieci sąsiadów i tak samo lubi się bawić ze starszym towarzystwem Poli, a w przedszkolu wszyscy bardzo ją lubili. Jedyne co mnie martwi to jej obsesyjne podłapywanie jakiegoś tematu i krążenie wokół niego. W zeszłym roku z tego powodu udałam się nawet z nią do psychologa, ale po dwóch spotkaniach usłyszałam, że jest niesamowicie inteligentna, bystra i w opinii pani psycholog nie ma żadnych zaburzeń. Wiesz, ze jak miała 3 lata zaczęła się nas wypytywać o dzieci z Domów Dziecka, o adopcje i wszystkie rzeczy z tym związane. Powiedziała wtedy nam (płacząc), że ona nie chce rodzić dzieci tylko chce mieć dzieci z Domu Dziecka - teraz ma 6,5 i ciągle to podtrzymuje. Później był temat śmierci. Dzień w dzień pytała mnie o to jak jest w niebie, czy się tam spotkamy, jak ona mnie rozpozna, czy jak umrę jak będę staruszką to w niebie będę wyglądała jak staruszka czy tak jak teraz, czy tam są domy itp. Na każde pytanie musiałam jej odpowiedzieć bo jak mówiłam że nie wiem to ona płakała. Polka nigdy takich tematów nie poruszała. W zeszłym roku od ferii zimowych do wakacji za każdym razem jak wychodziłyśmy z domu do przedszkola ona całą drogę pytała mnie czy na pewno będę po nią o 16.00 (tak mówiła: szesnasta zero zero). Nigdy w życiu się po nią nie spóźniłam, nigdy w życiu nie siedziała w przedszkolu dłużej niż do 16 (nigdy), a i tak potrzebowała usłyszeć to 100 razy każdego ranka. Nie znam innych dzieci, które interesowałyby się tak poważnymi tematami ... Do tego ma niesamowitą pamięć, np. umie na pamięć każdy wiersz którego Pola musiała się nauczyć w szkole, wygląda to tak, że Polka się uczy, wkuwa linijkę po linijce, a ona siedzi w tym samy pokoju i sobie np. rysuje. Później ja zaczynam odpytywać Polkę i jak ona się zatnie, to Klara zaczyna jej podpowiadać, po czym zaczyna recytować cały wiersz bez żadnej pomyłki. Zaczęła bardzo szybko mówić i jak miała 3 lata mówiła wszystkie "sz" "cz" a nawet "rrrr".
      No taka jest ta moja Klarcia. Zawsze pogodna, od dziecka z uśmiechem na twarzy, za to bardzo strachliwa (np. nie ma opcji żeby weszła do takiej dmuchanej kuli puszczanej na wodzie, te kule ją przerażają), za to na trampolinie mogłaby skakać godzinami. Nie wyjdzie z domu jak nie powie nam "kocham", nie ważne ile razy przyjdzie z podwórka do domu (po zabawkę, napić się itp) za każdym razem wychodząc woła "kocham".
      Zobaczę co będzie się działo po 1 września, jak będzie reagowała na szkołę i wtedy ewentualnie pomyślę co dalej. Nie chcę się niepotrzebnie nakręcać.
      Kochana, Tobie i Twoim chłopakom życzę wszystkiego co najlepsze! Siły, bo wyobrażam sobie jak bardzo musisz być silna i dzielna przy chorobie młodszego synka. Gdybyś kiedykolwiek chciała pogadać to pisz do mnie. Mam znajomego, który pracuje z dziećmi autystycznymi i wiem jaka to trudna praca, ale wiem też, że to wspaniałe dzieciaki.
      Ściskam Cię mocno!
      Ania

      Usuń
  4. Dziękuję,że odpisałaś,masz po prostu bardzo wrażliwą i inteligentną córeczkę,nie masz czym się martwić,mówi się że autyzm rzadko sam chodzi,a raczej zaburzenia autystyczne często są pierwszym objawem innej choroby,wiesz,autyzm to przy tym z czym zmaga się Szymon to katar...pewnie to enigmatycznie zabrzmiało,ale to nie miejsce by mówić,nie lubię wprawiać w zakłopotanie którzy dopytują bo bardzo potem tego żałują i przepraszają a choroba jak choroba ,tyle że nie ma leku i postępuje....pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to nawet nie wiem co Ci napisać, bo cokolwiek napiszę zabrzmi banalnie ...
      Nie wiem z czym zmaga się Szymon, ale z tego co piszesz mogę sobie wyobrazić, a może tylko mi się wydaje że nie mogę. O ile to możliwe, życzę Wam zmian w dobrym kierunku.
      Ściskam.

      Usuń
  5. Kiedyś pisałaś że z Klarą byłaś po urodzeniu w szpitalu,może te pytania o śmierć ,ten strach o przyszłość, o niebo to stąd,myślę że to bardzo wpłynęło na nią,mimo że nie pamięta tego ,ale pamięta zapewne emocje tam panujące

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem ... trochę wątpię bo szpital był w pierwszych miesiącach jej życia, ja nigdy nie zapomnę tych dzieci, ich przestraszonych rodziców, mojego strachu. Po każdym dniu spędzonym na oddziale kolejne dni musiałam dochodzić do siebie. Ale ona była wtedy taka maleńka ...
      Ona ma coś takiego, że wszystko bardzo głęboko analizuje, rozkłada na czynniki pierwsze. Teraz jak byliśmy nad morzem, byliśmy w tym czasie kiedy fala porwała te dwie dziewczynki i mówili o tym wszyscy i wszędzie. Pola przyjęła tą informację do wiadomości, a Klara codziennie rano jak się budziła, kazała mi sprawdzać czy są informacje na ich temat, czy je już odnaleźli, dopytywała jak głęboko weszły do wody, z kim, dlaczego, po co, jak to? Dla Poli temat był zamknięty, a ona wracała do niego codziennie.

      Usuń
  6. Pocztaj o dzieciach indygo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, poczytałam, ale to mi nie pasuje w żadne sposób, w ogóle te teorie o zdolnościach parapsychicznych jakoś nie przemawiają do mnie.

      Dziecko indygo powstaloby po łączeniu Klary i Poli w jedną osobę ;)
      „Nie wysiedzą w szkolnej ławce, ignorują polecenie nauczyciela, wyprowadzają ekscentrycznym zachowaniem rodziców z równowagi. Żywiołowe z twórczym myśleniem, milionem pomysłów i brakiem wytrwałości. Nie znoszące nakazów, zakazów, przejawu władzy nad sobą. Czasem, przez brak skupienia i konsekwencji, mają problemy w nauce” - Pola
      „Uwielbiają zwierzęta, są empatyczne i hojne, mają fenomenalną pamięć, niezwykle wrażliwe, są bardzo otwarte na świat, uwielbiają muzykę, często potrafią otworzyć się na innego człowieka, na przykład, gdy jest smutny” - Klara

      :)

      Usuń
    2. Te dzieci indygo, podobnie jak i te kryształowe to jakaś fanaberia. Nie ma czegoś takiego. Natomiast co do Zespołu Aspergera to Klara może go rzeczywiście mieć. Przynajmniej lekkie spektrum. U dziewczynek objawia się on inaczej niż u chłopców, a o tym jest mniej publikacji, bo na 5 chłopców rodzi się tylko jedna taka dziewczynka. Stąd Ci wszyscy geniusze w większości przypadków to mężczyźni. Osoby z Zespołem Aspergera w wielu przypadkach kochają zwierzęta i są z nimi bardzo związani. Co do empatii to z nią jest różnie, tak jak z cechami charakteru. Podobnie z komunikacją. Niektóre osoby z ZA łatwo ją nawiązują, ale gorzej utrzymują.

      Usuń
  7. Chyba ktoś się tu rozpędził z internetową diagnozą zespołu aspergera. Uczę takie dziecko i nie ma szans aby "przeoczyć" to zaburzenie. A Klara jest po prostu bardzo wrażliwym dzieckiem. Niechęć do wybranych potraw lub uciekanie od hałasu może jedynie świadczyć o zaburzeniach integracji sensorycznej ale niekoniecznie. Ja też nie lubię hałasu, zresztą kto lubi? Sama mam dwie różne pod względem zachowania córki.Pewne cechy mają wspólne ale jest też między nimi dużo różnic i to jest normalne. Sytuacja zmusiła nas do tego i niestety też posłałam 6 latkę do szkoły. Jestem pełna obaw i mam masę wątpliwości, więc witaj w klubie.Myślę jednak, że jeżeli rodzic zna swoje dziecko i jest świadomy tego czym jest szkoła to te wątpliwości sa normalne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj czytanie ze zrozumieniem się kłania. Nikt nikomu diagnozy nie wystawił, od tego są specjaliści w warszawskim Synapsisie i tam można zbadać dziecko czy ma ZA. Też pracowałam z ludźmi z ZA w tym z dziećmi i można to jak najbardziej przeoczyć. Wielu dorosłych wyrabia sobie diagnozy, bo jako dzieci były postrzegane albo jako niegrzeczne, albo dziwne, albo wycofane, a najczęściej jako te genialne. Tu nie ma reguły. Każdy z ZA zarówno jak i bez ma inny charakter. Jednak, gdy dziecko charakteryzuje zarówno niechęć do zmian, zamiłowanie do rutyny, wybredny charakter kulinarny, ponadprzeciętne zdolności w tym łatwość uczenia się i przyswajania wiedzy, nieznoszenie hałasu i analityczne myślenie, to gwarantuje Ci, że jest to podstawą do bycia Aspergerem. Ale aby to sprawdzić trzeba, to zbadać. W Synapsisie czeka się w kolejkach jakiś rok czasu, więc jeżeli ktoś ma cień wątpliwości czy jego dziecko ma ZA to warto zapisać się już teraz.

      Usuń
    2. Dziewczyny, co mogę wam powiedzieć.
      To, że z Klarą chodziłam do psychologa, który nie zdiagnozował żadnych zburzeń już wiecie. Wiadomo, że jest to niebywale wrażliwe (jak jej mama :) ) i zbyt dużo myślące dziecko rozkładające wszystko na czynniki pierwsze. Jej zmorą są "lęki", które się ujawniają w ściśle określonych okolicznościach. Jest bardzo pogodnym, uśmiechniętym, aktywnym dzieckiem, które bardzo dobrze dogaduje się z innymi dziećmi (dorosłymi zresztą też).
      Szczęśliwie w szkole trafiła na bardzo miłą, ciepłą i zaangażowaną wychowawczynię, z którą wspólnie doszliśmy do wniosku, że dobrze będzie jeśli z Klarą porozmawia psycholog szkolny. Zobaczymy co będzie działo się dalej.
      Pozdrawiam Was serdecznie.

      Usuń
    3. Wcale nie trzeba czekać w rocznej kolejce. Wystarczy się udać do psychiatry dziecięcego i tę drogę polecam przy trudnościach diagnostycznych. Psycholog twierdził, że jest ok i tylko dzięki mojemu uporowi uczeń ma wreszcie prawidłową diagnozę. Nadal też twierdzę, że ZA nie można przeoczyć. Jeżeli ma się to dziecko pod opieką to zaburzenia zachowania są widoczne. PS. a stwierdzenie"Klara to rasowa "Aspergerka" brzmi jak diagnoza i to nie ja mam problemy z czytaniem, ale ktoś z formułowaniem swoich myśli.

      Usuń