26.07.2016

WROTKARNIA




Ci, którzy zaglądają tu częściej wiedzą doskonale, że moje dziewczynki uwielbiają jazdę na rolkach. Obie bardzo wcześnie opanowały tę umiejętność (w wieku ok. 4 lat) i na dzień dzisiejszy naprawdę świetnie sobie radzą.
Jednak pojawienie się na ekranach telewizorów wiosną tego roku nowego serialu Soy Luna spowodowało, że miłość Poli do rolek nieco osłabła i zamarzyła oczywiście o wrotkach.
Po wielogodzinnym przeszukiwaniu netu w końcu udało nam się namierzyć odpowiedni sklep w Warszawie - dokładnie TEN. Na dwa dni przed wyjazdem na obóz pojechaliśmy do niego TYLKO je zobaczyć, przymierzyć, przemyśleć i po Poli powrocie ewentualnie wrócić tam i je kupić. Jednak jak łatwo się domyśleć, po włożeniu przez Polę wrotek na nogi, kiedy w jej oku pojawił się błysk, a uśmiech tak szeroki, że piątki jej było widać, nie miałam sumienia kazać jej odłożyć ich na miejsce. Do domu wróciliśmy z wrotkami, których nie ściągała ze stóp aż do wyjazdu. Pierwszych kilka godzin zajęło jej „przestawienie” się z rolek na wrotki, bo muszę Wam powiedzieć, że wbrew powszechnie panującej opinii że jazda na wrotkach z racji posiadania dwóch osi jest łatwiejsza niż na rolkach, zarówna ja (ja z obserwacji) jaki  moje dziewczyny (z praktyki) uważamy, że jest trudniejsza (chociaż większość opinii z którymi się zetknęłam jest zupełnie odwrotna). Klara początkowo też chciała wrotki, jednak w sklepie po założeniu ich na nogi uznała, że dużo pewniej i bezpieczniej czuje się na rolkach.
No naszym podwórku wszystkie dziewczynki jeżdżą na rolkach i wszystkie świetnie sobie radzą. Kilka z nich pożyczała od Polki wrotki, żeby zobaczyć jak się na nich jeździ i każdej z nich jazda na wrotkach sprawiała trudność. Być może kiedy naukę zaczyna się od wrotek (nie jeżdżąc nigdy wcześniej na rolkach) sprawa wygląda rzeczywiście inaczej, może wtedy jest łatwiej, no ale u nas były najpierw rolki stąd taka, a nie inna nasza opinia.

Nie wiem czy wiecie, ale jazda na rolkach nie jest wskazana dla dzieci, które mają koślawość kolan - sprzyjają wyginaniu się kolan do środka -  i tak Poli ortopeda w pewnym momencie kazał jej ograniczyć jazdę na rolkach i łyżwach. Niestety, nie raz była z tego powodu awantura w domu, ponieważ rolki zaczęliśmy jej „wydzielać”.  Natomiast efekt wykrzywienia nóg nie występuje, poprawka, praktycznie nie występuje  podczas jazdy na wrotkach, co oznacza że Polka może z nich korzystać właściwie bez ograniczeń.

Kiedyś, kiedy to rolki były numerem uno, Polka bardzo buntowała się kiedy kazaliśmy jej zakładać kask i ochraniacze. Nie chciała ich nosić, a my nie zgadzaliśmy się na jazdę bez tych zabezpieczeń. Teraz nie wychodzi z domu bez kasku, nakolanników i rękawiczek, a wiecie dlaczego? Wiecie kto ją przekonał? Niestety nie ja, ale Luna (ta z serialu) która zawsze podczas jazdy ma na sobie komplet ochraniaczy :)

Poli kask to moje dzieło! Kupiony dawno temu w Decathlonie nie wyglądał zbyt ... atrakcyjnie, więc kiedy Polka  była na obozie postanowiłam zafundować mu małą odnowę.  Zmyłam z niego całą farbę (tzn. Tomek zmył, zmywaczem do paznokci), wyszorowałam i powycinałam z naklejek strzałki, kółeczka, paseczki i literki, ponaklejałam i w ten sposób powstał jedyny w swoim rodzaju kask - wygląda jak nówka.















Miałam pisać o Wrotkarni …
No właśnie jak Soy Luna to wrotki, jak wrotki to  Jam & Roller, a jak nie Jam & Roller to  … Roller Disco i Wrotkarnia!
Wyczailiśmy w necie taką fajną miejscóweczkę 10 minut od nas. Pojechaliśmy. Polce znowu rozbłysły oczy, a Klara którą tego dnia na NIC nie miała ochoty, nawet z samochodu nie chciała wysiąść, pierwsza się przebrała i wjechała na płytę. Trafiliśmy świetnie bo było bardzo mało ludzi, naprawdę bardzo, właściwie to mogłabym powiedzieć że całe wrotkowisko było nasze. Być może dlatego, że pojechaliśmy w ciągu tygodnia i po godzinie 13, czyli zaraz po otwarciu.  Spędziliśmy tam 2,5 godziny. 2,5 godziny jazdy po gładkiej nawierzchni, bez żadnych ograniczeń, w ciekawie zaaranżowanej hali – fajny klimat tworzą graffiti na ścianach, kolorowe światła, dym, jest miejsce na odpoczynek i jest sklep w którym wypożyczycie sobie niezbędny do jazdy sprzęt, kupicie coś do picia, przekąskę a nawet … koszulkę czy wrotki! I kask też. I pewnie wiele innych rzeczy na które nie zwróciłam uwagi. Bilet ulgowy to koszt 10 zł.
My na pewno tam wrócimy.

więcej informacji i zdjęć TU














































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz