18.06.2016

SZYJEMY TIPI




W zeszłym roku bardzo chciałam uszyć dziewczynkom tipi.  Czerwiec był. Zbliżały się wakacje a ja myślałam sobie jak fajnie by miały z takim namiotem o babci i dziadka na działce. Wizualizowałam sobie ten szum drzew, zapach trawy na której stoi przecudnej urody tipi, powiewają tiule, wszędzie leżące porozrzucane poduchy, a na nich moje dwie prawie królewny.
Nie uszyłam.
Jakoś wakacje mnie zaskoczyły i nie było czasu. Chęci chyba też mi brakło.

No i mamy czerwiec rok później a ja znowu zamykam oczy i te widzę drzewa, trawę, powiewające tiule, porozrzucane poduchy i przecudnej urody tipi. I królewny. Prawie królewny.

Zwierzam się mężowi, że chcę namiot tipi dla dziewczynek, który będą miały u dziadków na działce. Po jakimś czasie woła mnie ten mąż mój i pokazuje mi wyszukany w necie namiot - taki zielony, ortalionowy, co często można zobaczyć na plaży.
Pytam więc:
No i co? Po co mi to pokazujesz?
Przecież chciałaś namiot.
(nie wierzę w to co słyszę)
No tak, ale jak chciałam tipi
A co to za różnica?!

Mam ochotę powiedzieć „żadna” i dorzucić coś niecenzuralnego, ale mówię tylko: żadna.
On przewraca oczami i mruczy coś pod nosem, ja pukam się w czoło i wychodzę z pokoju.

Wymyśliłam sobie że nasze tipi będzie łączone mocna tkanina z taką delikatną, prześwitującą i przewiewną górą (teraz już wiem, ze to nie był dobry pomysł). Kupiłam. Rozrysowałam. Powycinałam. Zabrałam się do szycia. W punktach wypiszę  teraz Wam kolejność wykonywanych prac.
Dzień 1.
  1. od moich szarych ścianek w kształcie trójkątów odcięłam górne rogi,
  2. to co odcięłam odrysowałam na cieńszym materiale i połączyłam cienki z grubym – w ten sposób miałam gotowe wszystkie boki namiotu
  3. zabrałam się za odrysowanie, wycięcie i odszycie okien
  4. pozszywałam wszystkie boki
  5. czas na tunele na kijki (no właśnie, kijki! kijki mamy złe, ponieważ powinny być okrągłe – koniecznie – moje są prostokątne z pościnanymi kantami i nie układają się w tunelach tak jak powinny, tzn. nie jest źle, ale z okrągłymi byłoby idealnie). Ja zrobiłam je w ten sposób, ze najpierw pozszywałam ze sobą wszystkie boki w ten sposób, ze szwy były na wierzchu, a później składałam namiot tak, że szew chował się do środka a ja przeszywałam ponownie na grubość kijka – nie wiem czy wiecie o co chodzi, ale na zdjęciu chyba widać, a jak nie widać i nie wiecie, a chcecie, to mogę Wam to pokazać na kawałku materiału tylko dajcie znać. W ten sposób wyszły mi bardzo ładne tunele, które są wewnątrz.
Dzień 2.
  1. wpuściłam kijki w tunele, rozstawiłam namiot i zabrałam się za dopieszczanie czyli:  upinanie firanek, doszywanie troczków do ich wiązania, upinanie górnej falbanki w celu wzmocnienie góry, doszywania pomponików itp.
  2.  wyciągnęłam kijki z tuneli i podoszywałam wszystko to co poupinałam 
  3. wpuściłam kijki w tunele rozstawiłam namiot i czekałam, aż dziewczynki wrócą z podwórka.
Dziewczynki wróciły.
Zachwyciły się.
Trochę piszczały z radości.
Pokłóciły się o kto ma w nim spać. Weszły do niego obie i żadna nie chciała z niego wyjść.























okna

tunele




2 komentarze:

  1. Ekstra. W cale się dziewczynkom nie dziwię, że nie chciały wychodzić z namiotu, jest mega super. Świetnie połączyłaś tkaniny i te dodatki idealnie wszystko wykańczają. Jest rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam�� ps. Zupełnie jak ortalionowy namiot��

    OdpowiedzUsuń