17.08.2015

KAMPINOS


Tańczący Bór! Zobaczyłam zdjęcie i wiedziałam, że musimy sie tam wybrać i zobaczyć go na własne oczy. Jak zaproponowałam wycieczkę do Kampinoskiego Parku Narodowego rodzinie mojej, przyznam szczerze, że nie byli zachwyceni. "Jedźmy na basen" wołali jednym głosem (wszyscy troje), ale postanowiłam się nie poddawać.
Po naszym pobycie nad morzem mam chwilowo dosyć przeludnionych miejsc, marzył mi się las, cień drzew, lekki wiaterek i my, sami. Przedstawiłam im wizję naszego pobytu w lesie, tego jak będzie cudnie, przyjemnie i wesoło.
Dobra. 
Jedziemy. 
Za sto metrów skręć w prawo, za dwa kilometry w lewo, prosto, w prawo w lewo (dziewczyny się niecierpliwą) wjeżdżam w las, nawigacja twierdzi że jesteśmy już blisko, jeszcze dwa zakręty i naszym oczom ma ukazać się Tańczący Bór. Po godzinie jazdy mamy skręcić znowu, ale okazuje się, że skręcić się nie da bo to leśna dróżka przed którą stoi szlaban. Zatrzymujemy auto, wysiadamy (uderza w nas fala gorąca), do celu mamy czterysta metrów. Co to jest czterysta metrów?! phi! idziemy! Coś ciepło ... a właściwie to strasznie gorąco, duszno jakoś ... "daleko jeszcze? pić mi się chce! i chyba coś mnie ugryzło! aaaaa!!!!!!!!osaaaa!!!!!!!!" robi się nieciekawie, ale obiecuję im, że za chwilę zobaczą coś pięknego. Tańczący Bór! Po czterystu metrach okazuje się, że mamy zejść z dróżki, wejść w las i kierować się na wschód (!!!). Chwila zawahania, ale wchodzimy. Idziemy, idziemy, szukamy i nic. Idziemy kolejnych kilka setek metrów. Mamy dość - jest tak cholernie gorąco! Zatrzymujemy  się. Dziewczyny pobiegły do powalonego drzewa, ja za nimi, a Wąż postanowił iść dalej rozejrzeć się. Od jednego drzewa przeszłyśmy do drugiego, później do kolejnego i kolejnego, a kiedy zrezygnowani postanowiliśmy wrócić na ścieżkę, okazało się, że nie wiemy którędy mamy wracać. Jak było do przewidzenia Klara zaczęła panikować, Pola marudzić, Wąż "podziękował" mi za "super" wycieczkę, a ja marzyłam o szybkim powrocie do samochodu i łyku zimnej wody (nawet pomyślałam sobie, że na tym basenie mogłoby być całkiem przyjemnie ;) ).
Czy ktoś z Was, albo z Waszych znajomych był kiedykolwiek w Tańczącym Borze?!?
Nam niestety nie udało się tam dotrzeć, czego bardzo, bardzo, ale to bardzo żałuję.
Jak się okazało, nie wszystko było stracone. W Kampinosie, znaleźliśmy całkiem miłe miejsce, w którym urządziliśmy sobie piknik, a dziewczyny dodatkowo znalazły nowego przyjaciela - kota, który pożarł wszystkie moje kabanosy!

Na fb pisałam Wam o Poli koszulce marki endo.pl zaprojektowanej przez Magdalenę Różczkę dla Fundacji Spełnionych Marzeń. Więcej nt. akcji charytatywnej "Razem możemy więcej" przeczytacie tu http://endo.pl/tematy/akcja-charytatywna,dla-doroslego. Tam też możecie kupić koszulki (29,90 koszulka dziecięca). Przy wyborze przesyłki pobraniowej paczkomatami inPost za przesyłkę nie zapłacicie nic (0 zł), a koszulkę - w naszym przypadku tak było - otrzymacie na drugi dzień! T-shirty są świetne gatunkowo, idealne np. na lekcje WF-u. 
Emotikon winZachęcam Was gorącoZachęcam Was gorąco! 
Zachęcam Was gorąco! 
Całkowity zysk z ich sprzedaży przekazywany jest na cel fundacji, wspierającej dzieci ze schorzeniami nowotworowymi.



























































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz