10.08.2015

DELETE?



Od kilku miesięcy biję się z myślami.
Kilka razy w miesiącu trzymam palec nad przyciskiem delete.
Tak. Chodzi o bloga.

Kiedyś, zanim Pola i Klara zaistniały na fb miałam z Wami lepszy kontakt tu. Dosyć licznie zaglądałyście do nas (zresztą nadal zaglądacie), mniej licznie komentowałyście, ale jednak komentowałyście - teraz, teraz szkoda gadać ...
Ostatnie dwie noce - podczas naszego pobytu nad morzem - nie mogłam zasnąć. Tłukłam się do 3 nad ranem i rozmyślałam, rozmyślałam, rozmyślałam ... o blogu między innymi.
Usunąć - nie usunąć? Usunąć - nie usunąć?
I w końcu zadałam sobie pytanie: po co ja to robię? jak to się zaczęło?
A zaczęło się od tego, że bardzo dużo osób zwracało uwagę na to jak ubrane są dziewczynki. Ciągle słyszałam, że ja muszę to fortunę wydawać na ich ubrania, a ja wydawałam naprawdę nie tak dużo. I to chciałam pokazać.
Później zaczęły pojawiać się posty bardziej osobiste i wyszło coś w rodzaju mojego publicznego pamiętnika. Teraz piszę tu z myślą o moich dziewczynach, o tym, że kiedyś one to wszystko przeczytają ...  przeczytają o naszych przygodach, wycieczkach, o tym ile fajnych rzeczy razem robiłyśmy, jak biegałyśmy boso w deszczu, jak szyłam im wymarzone stroje karnawałowe, jak zrobiliśmy sobie wagary i polecieliśmy na jeden dzień do Sopotu, o tym co lubiły kiedy były małe, o tym jakich mają cudownych dziadków, jak się cieszyłam jak je urodziłam i jak bardzo się cieszę, że mają siebie. Mam nadzieje, że dane mi będzie samej im o tym wszystkim opowiedzieć, ale gdyby miało być inaczej to dużo rzeczy znajdą właśnie tu, na blogu. Zresztą ja sama już dziś lubię cofać się do niektórych postów sprzed roku i czytam je zawsze z uśmiechem na twarzy. Wiem, mogłabym pisać w zeszycie i trzymać go w szufladzie w biurku, ale po co skoro ja lubię tu ... (ale zeszyt tez mam! a w nim same cuda! odbite dłonie i stopy moich maleńkich córeczek, ich zdjęcia, kartki które dostały na urodziny, bilety z pierwszego wyjścia do kina i teatru, spisane ich pierwsze wierszyki, śmieszne powiedzenia i różne inne sekretne zapiski)
Do tego wszystkiego dochodzą moje dwie pasje:
- fotografowanie - które uwielbiam, na którym się nie znam (ale kiedyś się poznam), łapię się na tym, że gdziekolwiek jestem patrzę na otaczające mnie rzeczy pod kątem zrobienia zdjęcia: piękna łąka, stara kamienica, most, magiczne schody itp. Wiem, że rzadko wychodzą mi dobre zdjęcia, ale jak już jakieś wyjdą to cieszę się jak dziecko :) no i tu, na blogu, mam zawsze pod ręka wszystkie moje ulubione zdjęcia,
- szycie, projektowanie, tworzenie - lubię bardzo i lubię pokazywać stworzone przeze mnie rzeczy na blogu bo wiem, że często stanowią one inspirację dla Was (wiem, bo piszecie mi o tym).
I dalej myślę: usunąć - nie usnąć?
Na razie nie usunę. Nie usunę tak długo, jak długo będzie mi to sprawiało przyjemność.
Dalej będę Wam pokazywała jak przerobić, jak uszyć, co zmalować, czasami gdzie byłyśmy i co robiłyśmy, ale nie będę pisała czy warto karmić piersią czy nie (ja karmiłam), czy cesarka to poród czy nie (miałam i jedno i drugie) i czy dzieciom można malować paznokcie (Poli można, ale ona nie lubi, a Klarze nie można chociaż ona o tym marzy) i czy przekłuwać uszy czy nie (obie same mnie o to poprosiły kiedy miały skończone 5 lat). Każdy z nas ma swój rozum i niech każdy robi tak jak uważa że dla niego i jego dziecka jest najlepiej - ja mogę tylko pisać jak to było u nas.
Na razie postanowiłam ograniczyć wpisy na fb. Od dziś znajdziecie tam wyłącznie linki do wpisów na blogu, chociaż nie zarzekam się, że już nigdy w życiu nie wrzucę tam jakiegoś zdjęcia, ale postanowiłam ograniczyć się do minimum ;) Za to sporo zdjęć znajdziecie na instagramie.
No, to tak to mniej więcej wygląda.
A teraz kilka moich, jak można się domyśleć, ulubionych zdjęć ;)


















8 komentarzy:

  1. Śliczne zdjęcia :)
    Nie usuwaj bloga, jest cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie usuwaj,pisz,dodawaj zdjecia....
    PS.Dlaczego Klarze nie wolno malować paznokci??

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana takie blogi prosto z serca są najpiękniejsze. Wchodzisz i wiesz że autor pisał od serca, właśnie dla pamiątki chwil, trochę żeby się pochwalić, trochę dla wygadania się, a nie dlatego że go termin pili z następną notką sponsorowaną. Wiadomo nie ma w tych drugich nic złego, ale nie oszukujmy się w 99% nie mają one tego "serca", które Twój blog ma. Mamy mało czytelników bo do nas zaglądają ludzie chętni życia, a nie kolejnego gadżetu czy sensacji. Znamy się, jesteśmy fajne i "normalne". Takie też pokazujemy się na blogu, Facebooku itd, nie robimy sztucznej, wyuczonej na kursach marketingu blogowego otoczki i to jest super. Ile można oglądać blenderów sponsorowanych do postów z dawką morałów jak karmić dziecko, czy żelazek z informacją że te jest najlepsze i musisz mieć ten hit bo inaczej jesteś gorsza. Nie chodzisz nie sprzątasz domu na pokaz do wpisu, nie ustawiasz dzieci pod ściankę... Jesteś naturalna i taką tu pozostań. Dla tych kilku, kilkuset osób którym marketingowe blogi obrzydły i szukają scen życia prawdziwego, dla potwierdzenia że normalność niewyimagowana istnieje ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dokładnie tak jak napisałaś! dziękuje, Ci kochana! Tego się trzymajmy!
      ściskam!

      Usuń
  4. Kochana takie blogi prosto z serca są najpiękniejsze. Wchodzisz i wiesz że autor pisał od serca, właśnie dla pamiątki chwil, trochę żeby się pochwalić, trochę dla wygadania się, a nie dlatego że go termin pili z następną notką sponsorowaną. Wiadomo nie ma w tych drugich nic złego, ale nie oszukujmy się w 99% nie mają one tego "serca", które Twój blog ma. Mamy mało czytelników bo do nas zaglądają ludzie chętni życia, a nie kolejnego gadżetu czy sensacji. Znamy się, jesteśmy fajne i "normalne". Takie też pokazujemy się na blogu, Facebooku itd, nie robimy sztucznej, wyuczonej na kursach marketingu blogowego otoczki i to jest super. Ile można oglądać blenderów sponsorowanych do postów z dawką morałów jak karmić dziecko, czy żelazek z informacją że te jest najlepsze i musisz mieć ten hit bo inaczej jesteś gorsza. Nie chodzisz nie sprzątasz domu na pokaz do wpisu, nie ustawiasz dzieci pod ściankę... Jesteś naturalna i taką tu pozostań. Dla tych kilku, kilkuset osób którym marketingowe blogi obrzydły i szukają scen życia prawdziwego, dla potwierdzenia że normalność niewyimagowana istnieje ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana takie blogi prosto z serca są najpiękniejsze. Wchodzisz i wiesz że autor pisał od serca, właśnie dla pamiątki chwil, trochę żeby się pochwalić, trochę dla wygadania się, a nie dlatego że go termin pili z następną notką sponsorowaną. Wiadomo nie ma w tych drugich nic złego, ale nie oszukujmy się w 99% nie mają one tego "serca", które Twój blog ma. Mamy mało czytelników bo do nas zaglądają ludzie chętni życia, a nie kolejnego gadżetu czy sensacji. Znamy się, jesteśmy fajne i "normalne". Takie też pokazujemy się na blogu, Facebooku itd, nie robimy sztucznej, wyuczonej na kursach marketingu blogowego otoczki i to jest super. Ile można oglądać blenderów sponsorowanych do postów z dawką morałów jak karmić dziecko, czy żelazek z informacją że te jest najlepsze i musisz mieć ten hit bo inaczej jesteś gorsza. Nie chodzisz nie sprzątasz domu na pokaz do wpisu, nie ustawiasz dzieci pod ściankę... Jesteś naturalna i taką tu pozostań. Dla tych kilku, kilkuset osób którym marketingowe blogi obrzydły i szukają scen życia prawdziwego, dla potwierdzenia że normalność niewyimagowana istnieje ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Mamko! Anko, czytam... Fb to ułamki chwil, tu zbierasz je jak suszone kwiaty i muszelki w sekrecik :)
    Czytam, nie komentuje, bo kiedy kończę - biegnę dalej. Ale jestem i czytam! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Czytam, nie komentuje, bo kiedy kończę - biegnę dalej. Ale jestem i czytam!" - przecież ja też tak robię ... rzadko komentuję, ale czytam i niektóre uwielbiam.
      A tym "Mamko" zawsze wywołujesz uśmiech na mojej buzi :D

      Usuń