24.07.2014

Z NIMI JEST FAJNIEJ




Wracam do domu. Pusto, cicho, w miarę czysto, obiadu gotować nie trzeba. Mam czas dla siebie. Krzątam się, robię manicure, coś tam oglądam, idę na spacer. Niby fajnie, przecież tak bardzo czekałam na ten czas – raz w roku – kiedy możemy od siebie odpocząć. My od dziewczynek, dziewczynki od nas.
Ale teraz to już sama nie wiem …
chyba już odpoczęłam, już się zrelaksowałam na tyle, że dziś kiedy podczas rozmowy telefonicznej z siostrą usłyszałam jak moje dziewczynki śpiewają piosenkę z” Krainy lodu” – śpiewały obie, chórem, głośno i pięknie – to mnie tak jakoś ścisnęło, że gadać mi się z nią odechciało.

Poszliśmy do sklepu. We dwoje. Dziwie było. Chodziliśmy powoli między półkami, rozmawialiśmy, nikt nic od nas nie chciał, nikt nie przeszkadzał, nikt się nie kłócił. Zakupów mi się odechciało.

W nocy oglądaliśmy film. W pewnym momencie mówię „ścisz trochę”, na co zdziwiony Wąż „za głośno jest?”  … nie, nie było za głośno, tylko zapomniałam, że sami jesteśmy i tak z przyzwyczajenia to powiedziałam. A później, po filmie, z przyzwyczajenia chciałam iść do pokoju dzieci i sprawdzić czy dziewczynki nie poodkrywały się. Tak na marginesie, nie wiem po co ja je przykrywam, skoro one w momencie naciągania czy to kołdry, czy koca, czy czegokolwiek innego natychmiast się odkrywają. Pola to może jeszcze wytrzyma ze 2 minuty, ale nad Klarą musiałabym stać całą noc bo ja naciągam, ona natychmiast wystawia nogi, odczekuję kilka sekund i znowu nakrywam ją, a ona natychmiast podnosi nogi i zrzuca wszystko z siebie. Bez sensu. Ale chociaż wiem, że to moje nakrywanie jest bez sensu i tak ciągle do nich zaglądam i je przykrywam, po co?

Siedzę i myślę, czy aby posmarowane są kremem z filtrem? Czy nie pogryzły ich komary na działce? Czy mają powiązane włosy, żeby im w szyjki nie było gorąco? Czy Pola nosi buty ortopedyczne?
To też jest bez sensu – te moje myśli – bo nikt lepiej się nimi nie zaopiekuje niż moja mama i moja siostra. I ja to wiem. Doskonale wiem, a i tak głupio się zastanawiam.

Oni to mają ze mną przerąbane.
Rozmawiam z siostrą przez telefon i słyszę jak mówi do kogoś „zakręć tą cole bo ta osa do niej leci”. „A kto pije colę? przecież mówiłam i prosiłam” „Magda pije colę (siostrzenica moja dwudziestoletnia) dziewczynki tylko wodę, one nawet nie chcą nic innego”.
OK.
Przysyłają mi zdjęcie jak jeżdżą na rolkach. Właściwie to siedzą na krawężniku i odpoczywają. Dzwonię. „A gdzie Klara ma kask, bo na zdjęciu nie widzę?”.
Następny mms, a zaraz po nim mój telefon.
„dlaczego ona nie chodzi w ortopedach?”

Przestali mi wysyłać mmsy.
Może to i lepiej.

Dziś dopiero środa.
Niby jest fajnie, nic nie muszę, domofon nie wydzwania, przez dom nie przewijają się pielgrzymki (Pola jak przychodzi po coś do domu zawsze towarzyszy jej co najmniej 4 koleżanki, z czego jedna idzie do Leo, druga kładzie się na łóżku i grzebie w telefonie, trzecia pyta „ciociaaaa co rooobisz”, a czwartej chce się pić, siku i coś słodkiego), nie zbieram porozwalanych ciuchów, nie smeram nikogo po plecach, ale …. No właśnie, ale też nie słyszę śmiechu, pisku, nikt nie woła pod balkonem „mamoooooo rzuć mi bidon z picieeeem”, nikt nie mówi mi 189 razy dziennie „kocham Cię mamusiu” (to od Klary słyszę takie wyznania, bo Pola jest raczej powściągliwa w okazywaniu uczuć – po tacie to ma, oni wolą czynem, nie słowem).

Niby fajnie ... ale z nimi jest fajniej ...


2 komentarze:

  1. a jednak! ;)
    p.s, z tym przykrywaniem u nas to samo ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mówiłam - 3 dni.. Przy dwójce dzieci dodałam jeden dzień dłużej ;) Też miewam takie refleksje.. Z tym przykrywaniem Roksana robi to samo co Klara i choć wiem, że zaraz się odkryje, to przynajmniej przez chwilę zagrzeje się pod kołderką ;) Ta Kraina Lodu.. wiem co czujesz.. Nasze dzieci to w końcu cząstka nas samych, dlatego zawsze będzie nam czegoś brakowało przy dłuższej rozłące.Trzymaj się Aniu!

    OdpowiedzUsuń