12.06.2014

PODWÓRKOWE DZIECI



Na naszym podwórku fajnie jest.

Moje dziewczyny, gdyby im tylko na to pozwolić,  mogłyby spędzać na nim każdą wolną chwilę.

 Jak się tu sprowadziliśmy, były to nowo wybudowane bloki, które zostały zasiedlone przez samych młodych ludzi, młode, bezdzietne małżeństwa. Bezdzietne tylko przez chwilę :) Po roku prawie wszystkie miałyśmy duże brzuchy, a chwile później wózków na osiedlu było tyle, że trudno było się poruszać wcale nie wąskimi uliczkami i chodnikami :)
I nie myślcie, że przesadzam! Żebyście lepiej mogły sobie wyobrazić „baby boom” jaki nastąpił w tamtym okresie, powiem Wam, że w tym roku, w naszej rejonowej szkole podstawowej ma powstać ok. 16-18 pierwszych klas! Ile jest u Was 3? 4? U nas ma być: 1a, 1b, 1c, 1d, 1e, 1f, 1g, 1h, 1i, 1j, 1k, 1l, 1ł, 1m, 1n, 1o, 1p, 1r i 1 s!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jestem trochę przerażona. Pierwszoklasiści nie mieszczą się w jednej szkole, wiec otworzony został oddział naszej szkoły i w ten sposób część dzieci będzie w tzw. „malej szkole” (sześciolatki w I klasie), a część w „dużej” (siedmiolatki w pierwszej klasie).


No ale wracając do tematu naszego podwórka.
 Dziewczynki mają tu masą koleżanek i kolegów. Domofon nie przestaje dzwonić, drzwi się nie zamykają, a Pola nigdy nie ma dosyć czasu spędzonego z przyjaciółkami, które chcąc nie chcąc są też ulubionymi koleżankami Klary. Klara nie ma koleżanek w swoim wieku, ona albo bawi się z młodszymi kolegami albo biega za Polą i jej bandą. Na podwórku jest tak, że dzieci wszystkim się dzielą. Nikt nie robi problemu, że coś jest jego i tylko jego i nikt inny ma nie dotykać – i nie ważne czy to rower, hulajnoga, piłka, wózek czy zabawki w piaskownicy. 

Na ten moment nie zamieniłabym tego miejsca na żadne inne, na żaden dom z ogrodem, bo jak wieczorem moje dziewczyny wracają do domu: zmęczone, upocone, wybrudzone morwami które zrywają z osiedlowego drzewka (i zjadają), z piachem w butach i trawą we włosach i z takim przejęciem i wypiekami na twarzy opowiadają mi co robiły z Mają, co powiedziała Ania, o Oli nowym łuku, o bazie jaką sobie zrobiły w krzakach i o tym jak Dominik chlapał je wodą z fontanny (ku ich uciesze), jak patrzę jak po kąpieli zasypiają w trzy minuty z uśmiechami na twarzy, to myślę że nigdzie indziej nie byłoby im tak fajnie jak tu.


sukienka i czapeczka - H&M
buty - Bata

















3 komentarze:

  1. cudna zeberka :)
    my mieszkamy w domu z ogrodem, ale u nas wiecznie pełno dzieci gdy tylko pogoda dopisuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas jest az jedna pierwsza klasa...

    OdpowiedzUsuń