02.06.2014

KRATKA I CZERWONE USTA



No to lecimy!
Sobota.
 Godzina 19.00.
 Wybieramy się z dziewczynkami na naszą ukochaną starówkę. 
Zaczynamy imprezowanie z okazji Dnia Dziecka. Matka, czyli ja, wyciąga kupioną w Rossmanie czerwoną pomadkę. Moja pierwsza w życiu czerwona szminka! Jeszcze nie używana, no bo i gdzie ja się wysmaruję takim kolorem? Do pracy – oj zdziwiliby się moi współpracownicy (już widzę ich miny :D ) na rower z dzieciakami? na zakupy do marketu? Lekka przesada. 
Uznałam jednak, że jako idziemy świętować to mogę zaszaleć! Zamknęłam się w łazience na kluczyk!
Klara usłyszała dźwięk przeskakującej w drzwiach blokady więc już się dobija. „mamo, czemu się zamknęłaś? co tam robisz? otwórz szybko?” – ona boi się zamykania nawet w publicznych toaletach! (zawsze jak musimy skorzystać z takiej w jakiejś galerii błaga mnie, żebym się nie zamykała, potrafi się nawet rozpłakać, więc muszę korzystać zestresowana, że zaraz ktoś mnie nakryje w  sytuacji, w jakiej wolałabym być nie oglądana – szczególnie przez obce osoby). 
Więc zamknięta krzyczę z tej moje łazienki do Klary, że chcę pobyć chwilkę sama i żeby mi dała 5 minut – mam nadzieję, że 5 minut wystarczy na nałożenie czerwieni na usta. 
Dobra, ja maluję, ona nie zrażona puka i puka i puka i podtrzymuje rozmowę, żeby mieć pewność, że nic złego tam, za zamkniętymi drzwiami mi się nie dzieje, w końcu skończyłam. 
Woila! 
Trochę nie przyzwyczajona, ale w sumie zadowolona otwieram drzwi. 
Klara urywa zdanie w pół słowa i uśmiecha się tak, ze widzę jej czwórki. 
Uznałam, że to taki uśmiech wyrażający zachwyt, odwzajemniłam i pewnym krokiem podążam w stronę kuchni.
 Mijam Węża. 
A ten kwituje mnie tak „chyba przesadziłaś!”
 Bezczel! Chyba nie przesadziłam, ale wracam do łazienki zapalam wszystkie dodatkowe światełka i przyglądam się – czy aby nie przesadziłam… 
Nie. Czerwień zostaje. 
Idziemy.
 W windzie Klara i Wąż nie spuszczają ze mnie wzroku – udaję, że tego nie widzę. 
Uśmiech nie schodzi im z twarzy - bardzo śmieszne hahaha, normalnie ubaw po pachy!
Na dole czeka na nas Pola. Ona zrozumie. Ona wyrazi swoje uznanie. Tymczasem Ona z daleka krzyczy „mamo, coś Ty zrobiła?!” „to znaczy?” – pytam „no co Ty masz na ustach, śmiesznie wyglądasz!”. 
Wrrrrrrrrrrrr to nic. Jest ciepły wieczór. Jadę w jedno z moich ulubionych miejsc, z moimi mimo wszystko ulubionymi dziewczynkami i powiedzmy, że ulubionym Wężem, a jak nie ulubionym to w sumie jedynym jakiego mam i na pewno nic i nikt nie zepsuje mi humoru. 
Ważne, ze mi się podoba. Oni się przyzwyczają.

Jedziemy.
Po drodze słuchamy radia, śpiewamy piosenki i śmiejemy się z … niczego (mam nadzieję, że nie z moich ust), czyli ze wszystkiego :)
Zaczynamy świętowanie Dnia Dziecka :) Kręcone lody, gofry z bitą śmietaną, rurki też i zapuszczanie się w najciaśniejsze uliczki na Starym Mieście – to lubimy najbardziej.

Dziewczyny rozbrykane, zadowolone ubrane w to co mama uszyła +  charakterystyczna kratka Czesiociuchowa. 
No właśnie.   
Kratkę zamówiłam online, a odebrałam w sklepie no i jak wyciągnęłam z torby, żeby podziwiać moje zakupy szczęka mi opadła. Bluza dla Poli w rozmiarze 134 na pierwszy rzut oka wyglądała jak na Klarę i taka też się okazała po przymierzeniu, za to spodnie Klary kupione na 116 okazały się być dobre na Polę. I co teraz?! 
Nie mogłam tego tak zostawić, bo dla Poli potrzebuję bluz, a dla Klary … dla niej nic nie potrzebuję (ona ma nadmiar wszystkiego), no ale bardzo chciałam, żeby miała te spodnie. Na drugi dzień szybki zwrot i zamawiam jeszcze raz. I teraz uwaga! Ryzykuję i zamawiam dla Poli bluzę w rozmiarze 158!!!! A dla Klary najmniejsze dostępne spodnie czyli na 110. Reserved robi błyskawiczną wysyłkę i na drugi dzień ubrania mam już w ręku. Udało się :) Bluza idealna na moją siedmiolatkę, spodnie ciut za szerokie na mojego chuderlaka, ale dają radę.
A zapomniałam, że za pierwszym razem zamówiłam też dwie nerki Polce oczywiście w kratkę, a Klarce szarą – finalnie tj. po skróceniu pasków Polka cieszy się ze swojej, a z szarej cieszę się ja! I to jak się cieszę! Jest piękna i taka wygodna - w porównaniu z torbą!

Jak tylko zobaczyłam pierwsze zdjęcia zrobione podczas sesji tej kolekcji na fp Czesiociucha, wiedziałam, że muszę sprawić coś moim dzieciom. Ubrania są wygodne, fajnie uszyte, do tego te kolory  - coś w sam raz dla nich. Sama bym chciała taką bluzę – szkoda że nie ma w większych rozmiarach.

Zdjęcia są do bani. Kocham je robić, ale najzwyczajniej w świecie chyba nie umiem ....
A może to kwestia aparatu .. no tak kiepskiej baletnicy ...






























7 komentarzy:

  1. Czerwona pomadka idealna jest na romantyczny wieczór:)))
    A co do Starówki, to też ją kocham!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. A czy w tej bluzie nie sa rekawy jeszcze za krotkie?takie odbieram wrazenie:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy. pewnie takie mają być. nie wszystko musi być konwencjonalne i nudne,one ubrane są super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajne, fajne, Polka bardzo lubi tą bluzę :)

      Usuń
  4. Cudne te Twoje czerwone usta - na następne spotkanie zamawiam Ciebie w tym kolorze, sama tez umaluję ♥
    No i dziewczyny w tych kolorach!!! Ach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. normalnie nie poznasz mnie! ale jak Ty to i ja! :*

      Usuń