05.05.2014

7 LAT TEMU






7 lat temu ...
7 lat temu o tej porze leżałam na porodówce. Podłączona pod oksytocynę grałam w gierki na telefonie (pierwszy i ostatni raz grałam w gry, bo  strasznie tego nie lubię, no ale co miałam robić?), nie do końca świadoma tego co mnie miało czekać za kilkanaście godzin ... a działo się, oj działo! Ale szczegóły sobie daruję.  No bo i po co mam Wam pisać, że mój pród trwał kilkanaście godzin, że leżałam ze ściereczką kuchenną taką w kratkę żółtą na twarzym i myślałam, że umieram.
Po co mam to pisać??? 
Wolę napisać o tym, że kiedy o 17.40 położyli mi na brzuchu moją CÓRKĘ, ważącą 3600 i mierzącą 56 cm znowu myślałam, że umrę ... ale tym razem ze szczęścia. Była taka ... taka .... powiedzmy delikatnie nieurodziwa (po jakimś czasie to do mnie dotarło), ale dla mnie najcudniejsza, najpiękniejsza i najwspanialsza na calusieńkim świecie! Zdrowa, rozdarta i taka moja!
Tak długo na nią czekałam ... 
Całą noc nie spałam, tylko na nią patrzyłam. I pamiętam jak dziś, jak pierwszy raz otworzyła oczy ... akurat jej się przypatrywałam, ona leżała na boku w tym śmiesznym łóżeczku - pudełeczku szpitalnym, spała i nagle (naprawde nagle) otworzyła szeroko oczy, a ja miałam wrażenie, że spojrzała prosto w moje oczy, aż gęsiej skórki dostałam .... Pamiętam to jak dziś, a to było siedem lat temu!

7 lat!
Teraz śpi, a ja patrzę na nią, na Klarę i myślę sobie "Boże, jakie ja mam szczęście, że je mam!".

W sobotę świętowaliśmy jej i męża mojego Tomasza (zwango Wężem) urodziny. 
W tym roku zapytaliśmy Polę jak chce świętować swoje urodziny. Do wyboru miała trzy opcje:
1. impreza z koleżankami i kolegami z przedszkola na tzw."kulkach",
2. piżama party z koleżankami z podwórka,
3. rodzinny piknik "w siodle" 

Wybrała piknik. Podejrzewam, że bardziej ze wzgledu na konie niż na nas, no ale nie ważne.
Piknik się odbył i owszem, jednek nie do końca tak jak bym tego chciała. Dlaczego?
Otóż dlatego, że miejsce w którym miał się odbyć okazało się być tego dnia nie do przyjęcia - owszem był stół na którym mogłam rozłożyć mój lniany obrus (który specjalnie na te okazję uszyłam) i serwetki mogłabym na nim porozkładać, ale wiało tam tak, że serwetek nie nadążałam łapać, potargane włosy zasłaniały mi wszystko (ratował by mnie tylko ciasny kucyk na czubku głowy) i o ile to wszystko mogłabym jeszcze znieść, to już płacz Klary, że jest jej zimno  był dla mnie nie do zniesienia.
Musieliśmy zapakować spowrotem wszystko do torby (a trochę tego było) i poszukać miejsca, gdzie nie będzie tak wiało. Pojechaliśmy na naszą ulubioną polankę otoczoną drzewami i doiero tam mogłam choć w części zrealizować wszystko to co zaplanowałam na ten dzień.

Co najważniejsze jubilatce bardzo się podobało. Powiedziała nawet, że za rok chciałaby spędzić urodziny  w taki sam sposób.

Moja siedmiolatka jest zakochana w koniach. Chce na nich jeździć, chce je czesać, czyscić i karmić. 
Nie wiem, czy to chwilowe, czy jej to przejdzie, póki co ze stajni mogłaby nie wychodzić.
Chociaż tym razem nie obyło się bez przygód. Jej ukochany koń Piorun miał zranioną nogę i nie mogła na nim jeździć, więc dosiadła Herinę. Herinę, z którą nie można podchodzić do innych koni, bo jak tylko któryś znajdzie sie w zasiegu jej kopyt to je  kopie. No i niestety zdażyło się tak, że jeden koń znalazł sie zbyt blisko Heriny i Poli i Herina poderwała się tak, że mało nie zróciła Poli, zaczęła tak wierzgać kopytami, że Wąż nie mógł jej utrzymać, na szczęście udało się ją opanować. Byłam pewna, że to Polę zniechęci, że się wystraszy  (bo ja miałam pełne portki), ale gdzie tam! Ona już liczy dni do kolejnego spotkania z jej ulubieńcami.














































16 komentarzy:

  1. Wszystkiego najlepszego Pola! - zyczy Marissa. :)
    Nasze kochane 7-latki rosna zdecydowanie za szybko, nie sadzisz Aniu? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie, oj zdecydowanie! i dziękujemy za życzenia!

      Usuń
  2. Jaka ona do siebie niepodobna na tych maluszkowych zdjęciach :D Az dziw bierze, kiedy tak szybko urosła. Za szybko, nie? :)))
    Zdjęcia na kucykach super. Pola wygląda jakby już 100 lat jeździła!
    Piszesz, ze obrus specjalnie uszyłaś. Ma jakieś szczególne motywy, których zwykły czytelnik nie widzi? ;o)

    I najważniejsze: Wszystkiego najlepszego dla Poli! Zdrowia! I żeby już nie rosła tak szybko te następne 7 lat, jak przez pierwsze 7 ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięujemy! i zebyś wiedziała, za szybko ... czasami to jestem przerażona ...

      Usuń
  3. Gwiazdeczko wszystkiego najlepszego , spelnienia marzeń ! ;)

    Jestem pełna podziwu jak sobie pieknie radzi z jazda

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla Poli najlepsze zyczenia urodzinowe. Spełnienia marzeń :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spełnienia marzeń powiadasz ... czyli pies, koń, tatuaż .. taaak, spełnienia marzeń :) dzięki!

      Usuń
  5. Spełnienia marzeń dla córci!

    OdpowiedzUsuń
  6. Sto lat dla Poli! :) (Jak by nie było, to najważniejsze, że solenizantce się podobało! :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny pomysł na świętowanie urodzin :) Wszystkie Naj dla Poli :)
    i zapraszam do siebie na www.dziewczynkazguzikiem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Sto lat dla Poli oraz małżona :) Super sprawa z tym piknikiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to się małż ucieszył z życzeń :D dzięki!!!!!!!

      Usuń