27.04.2014

KONIE - MIŁOŚC MOJEJ CÓRKI



O miejscu w którym dziś byliśmy pisałam już kiedyś TU

Na koniach byliśmy już z dziewczynkami wielokrotnie, ale dopiero dziś zauważyłam coś, czego do tej pory nie widziałam. Moje starsze dziecko przy koniach bardzo się zmienia.
Oddaje sie im bez reszty, liczą sie tylko one. Wpada do stajni i uśmiech nie schodzi z jej twarzy, chłonie wszystko dookoła. Gdyby tylko mogła została by tam choćby po to, żeby przerzucać słomę (śmierdzącą, ale jej to absolutnie nie przeszkadza, jakby tego nie czuła), odnosić siodła, karmić, klepać i przemawiać do koni. Dziś podczas 40 minutowej jazdy nie przestawała mówić do swojego ulubionego Pioruna - łagodnie, spokojnie, ciepło, słuchałam jej i nie wierzyłam. W domu w opozycji do wszystkich i wszystkiego, coraz częściej zbuntowana, na każde nasze jedno słowo ma pięć swoich, a tu .... anioł, oaza spokoju.

Doszłam dziś do wniosku, że powinna mieć częstszy kontakt z końmi, a żeby jej to zapewnić postanowiłam dokonać zmiany w jej zajęcich dodatkowych. Są rzeczy, które ona uwielbia od maleńkiego i to właśnie na tych powinnam się skupić. 
A co ona lubi? Uwielbia rysować. Od dawna prosi mnie, żebym zapisała ją na rysunek. Nie zrobiłam tego do tej pory, bo nie chcę całego tygodnia zapełnić jej zajęciami dodatkowymi. Chcę żeby miała czas na błogie lenistwo, na zabawę, a od września na naukę. Ale jak widzę ją jak stoi przy tej swojej sztaludze, a jak jest zmęczona i nie chce jej się stać to wskakuje na łóżko z podkładką i kredkami i maluje, projektuje, wymyśla, to myślę, że to na rysunek właśnie powinnam ją zapisać. Tak jak uwielbia rysować, od małego uwielbia wodę.Nie straszne jej zimne morze, wysokie fale czy głęboki basen. No i te konie ....
Za kilka dni ma urodziny i zapytaliśmy jej jak chce je spedzić w grę wchodziły zabawy z koleżankami i kolegami z przedszkola na tzw. "kulkach,  piżama party z koleżankami z podwórka (z nocowaniem koleżanek) i rodzinne urodziny (ja Pola, Klara i Wąż) spędzone na koniach. Bez wachania powiedziała KONIE!
No tak, ale ona uwielbia jeszcz tańczyć i bardzo chciałaby chodzić na akrobatykę. Z basenu nie chce rezygnować, na kółko teatralne też chce chodzić, angielski już nie koniecznie (ale ja uważam, że koniecznie),  gimnastyka korekcyjna jest dla jej zdrowia więc jak to wszystko pogodzić?!?!
No jak?


































A tak zakończyłyśmy nasz dzień. 
Na wesołym miasteczku, które rozłożyło się niemalże pod moim blokiem :)








5 komentarzy:

  1. Sara tez by chciala wiele. Ale jej nie zapisuje. trzymamy umiar. I widze, ze ona sie cieszy, jak nigdzie nie jedziemy! Chyba musicie utargowac z Pola, co koniecznie chce robic i co powinna robic - i znalezc kompromis. Bo codzienne wozenie dziecka na zajecia chyba tobie tez nie wyjdzie na dobre? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o codziennych nie ma mowy! nigdy nie dopuszczę do takiej sytuacji - to głupota by wręcz była! dziś w drodze do przedszkola znowu ją poprosilam żeby się zastanowiła na jakie dodatkowe zajęcia chciałaby chodzić i żeby wskazała mi trzy takowe, w odpowiedzi usłyszałam: na konie, na rysunek, na gimnastykę, na angielski (o dziwo!), na tańce na basen na naukę nie muszę, ale Weronice będzie smutno jak zrezygnuję, z kółka teatralnego nie zrezygnuję bo Sarze będzie przykro ... i tak z 3 zrobiło się 5!
      Na szczęście przed nami wakacje - pod koniec sierpnia ponowię pytanie :)

      Usuń
  2. Niesamowita pasja. Ja niestety boję się koni....

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja malutka tez konie uwielbia :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać na zdjęciach jaka szczęśliwa z konikami:) Dobrze mówisz, że najważniejsze co Ona lubi. Czasem rodzice na siłę wciskają dziecko np tenis, podczas gdy ono woli czytać i kompletnie nie daje się do sportu. Córcia musi być szczęśliwa, że mama pomaga w realizowaniu pasji. A co ja mam począć? Moja mała kocha wysokości.Chce skakać na spadochronie i latać...

    OdpowiedzUsuń