12.02.2014

LALECZKA :)




Podchodzi do mnie Klara i mówi:

- przez całe życie o tym marzyłam!
- o czym marzyłaś CAŁE ŻYCIE?
- no wiesz?! sama zadnij! podpowiem ci, na LITRĘ C! (litrę  )
- hmmm .... na C mówisz .... no, nie wiem ....
- no co jest na C??? no co? laleczka z guzikami!

Dwa dni przed urodzinami Klary, pomyślałam sobie, że chciałabym, żeby dostała ode mnie coś wyjątkowego w prezencie. Taki wyjątkowy prezent dla wyjątkowej dziewczynki. Od razu pomyślałam o lalce, takiej z oczami z guzików, długimi włosami z włóczki, takiej co będzie można ją przebierać i przytulać sie do niej.

Kiedyś, na fali fascynacji moich dziewczynek miejszanej ze strachem po obejrzeniu bajki "Koralina i tajemnicze drzwi" uszyłam jej taką lalkę. Wyglądała tak :)



Dobra, co? teraz jak na nią patrzę to mam ubaw popachy :) Ale Klara lalkę tą uwielbiała i bała się jej jednocześnie. Na noc wynosiła ją z pokoju (nie mogła usnąć ze strachu), a za dnia nie wypuszczała jej z rąk. Z lalką tą były same problemy, bo Klarą targały mocno sprzeczne uczucia, wiec pewnego dnia postanowiłyśmy wynieść ją do przedszkola - Pola zaniosła do swojej grupy i tam stała się ulubienicą dzieci. Ale Klara bardzo za nią tęskniłą. Ciągle ją wspominała i powtarzała, że chciałby mieć ją znowu w domu.

Pomyślałam, że to idealny moment na uszycie jej nowej Koraliny, tylko takiej wersji ulepszonej. 
Szyłam ją w nocy, no bo skoro to miała być niespodzianka, Klara nie mogła widzieć jak to robię. Rano miałam łzawiące i przekrwione oczy - wyglądałam jak wampir - no ale czego sie nie robi dla dzieci.
Jak już ją skończyłam byłam z siebie bardzo zadowolona i miałam tylko cichą nadzieję, że równie zadowolona z niej będzie Klara.
I wiecie co? Nie mogłam jej dać lepszeo prezentu! Jej radość jak ją zobaczyła .... ogromna! Nie spodziewałam się aż takiej reakcji. Tuliła ją, przglądała sie jej i znowu tuliła. Od wczoraj są nierozłączne. 
Jak ją zobaczyła krzyknęła: Koralina!!!!!, a po chwili dodała "albo nie. nie chcę, żeby na imię miała Koralina .... jeszcze mi się przyśni ... i znowu się będę bała". Wczoraj mówiła do niej Pietruszka, a dzis Zuzia :)
Ostatecznie postanowiła, że będzie nosiła dwa imiona Zuzia-Pietruszka :)

A! No i oczywiście od razu było: ja chcę mieć taką samą sukienkę jak ona! Uszyjesz mi mamiczka??????
(mamiczka! rozumiecie? Ci którzy czytają bloga w miarę reglularnie wiedzą co to oznacza ;) )
No jak nie uszyję, jak uszyję! Musiałam niemalże natychmiast wziąść się za szycie, dobrze, że tort pozwoliła mi dokończyć ;)

Dziś postanowiła zabrać Zuzię -Pietruszkę na spacer.
Wszyscy przechodnie zaglądali jej do wózka, a co trzecia osoba głośno komentowała lalkę i czapkę koronę - oczywiście same ochy i achy :)

























5 komentarzy:

  1. :) śliczna .... ach te nasze dziewuchy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta lala jest cuuudna :-)))) I jaka duża! No muszę powiedzieć, że wyszła zdecydowanie lepiej niż pierwsza :-)))))) Zazdroszczę talentu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha lepsza niż pierwsza mówisz :D jak patrzę teraz na pierwszą to sama mi się buzia śmieje :D

      Usuń