11.02.2014

ZDROWIA CI ŻYCZĘ CÓRECZKO


Czego matka może życzyć swojemu dziecku?
Ja życzę mojej córce, żeby szczęśliwa była, tak po swojemu, zawsze i wszędzie. 
A nade wszystko życzę jej .... zdrowia ....


Poniedziałkowy dzień, dwłaściwie dwie poniedziałkowe godziny sprawiły, że czas na chwilę się zatrzymał. Byłam bliska zawału, a po wszystkim czułam się jak przeciągnięta przez maglownicę.

Ale od początku. Chociaż nie opowiem Wam wszystkiego ze szczegółami bo zbyt wiele by mnie to kosztowało, to powiem Wam tak w skrócie.

Po urodzeniu Klary, okazało się, ze miała ona pewne kłopoty z krwią. Parametry nie wiedzieć czemu nie były take jak należy, wszysycy ze szpitala wychodzili tuląc swoje dzieciątka w ramionach a my tak siedziałyśmy, siedziałyśmu i siedziałyśmy. Klara dostała 10 punktów, pięknie przybierała na wadze, była cudna, uśmichnięta, no ale ta krew ...
Szpital opuszczałyśmy z pilnym skierowaniem na oddział hematologiczno - onkologiczny. Tam, na dziennym oddziale dzieciecym  spędziłam cały urlop macierzyński (trzy, cztery razy w tygodniu musiałam tam być z Klarą, żeby porobić jej niezbędne badania i żeby mogła być pod ciągłą obserwacją).
Na oddziale tym jak sama nazwa wskazuje przebywały dzieci z chorobami onkologicznymi, albo z problemami podobnymi do Klary. Takie maleństwa jak moje dziecko, dzieci dwu, trzyletnie i takie starsze też. Po każdym dniu tam spędzonym kolejne dwa dochodziłam do siebie po to, żeby znowu tam jechać.  Słuchałam matek, które opowiadały o chorobach swoich dzieci. Np. była tam dziewczynka, która do trzeciego roku życia była zdrowa i wspaniale się rozwijała, aż któregoś dnia dostała gorączki utzrymującej sie przez kilka kolejnych dni. Diagnoza - białaczka. 
Widziałam jak płaczące matki siłą przytrzymują swoje płaczące maleńkie dzieci po podaniu chemii żeby z łóżka sie nie podnosiły -starsze dzieci to rozumiały, że nie wolno się podnosić przez jakiś czas, ale młodsze dzieci nie rozumiały.... długo mogłabym pisać, ale nie mogę. Obrazy te juz zawsze będą mi towarzyszyć.

Po pół roku u Klary wszystko się wyrównało i ze szpitalem żegnała się "zdrowa, silna baba" - tak mówiła o niej nasza wspaniała doktorka.
Raz do roku muszę jednak sprawdzać jej krew. Zazwyczaj robię to przy okazji jej urodzin, teraz robimy bilans czterolatka więc to dobry moment (chociaż dla dziecka żaden moment na pobranie kwi nie jest chyba dobry).
W poniedziałek poszłam odebrać badania. 
Pielęgniarka na mój widok zrobiła dziwną miną i powiedziała, żebym koniecznie została bo lekarz chce ze mną rozmawiać .... nogi mi się ugięły, wydukałam tylko "czy coś jst nie tak", a ona "poszę rozmwiać z lekarzem". Lekarz za to mógł ze mną rozmawiać tylko wtedy jak przyjmie umówionych pacjentów.
Czekałam dwie godziny. Dwie cholernie długie godziny. Przeanalizowałam wyniki badań i nie widziałam w nich nic niepokojącego. No ale skoro mówią do mnie w ten sposób to musi byc coś nie tak. Zadzwonił Tomek, jak o usłyszałam płakać mi się chciało, nie mogłam z nim rozmawiać, napisałam mu sms-a, żeby sprawdził mi jeden wynik w internecie i żeby broń Boże do mnie nie dzwonił bo będę ryczała. Wynik który mu podałam wskazywał na poważne uszkodzenie wątroby. Byłam przerażona i sparaliżowana strachem. Po dwóch godzinach nie wytrzymałam i weszłam do gabinetu.
I wiecie co się okazało?
Że wszystko jest w porządku. Że badania są OK, nawet to które kazałam sprawdzić mężowi jest OK, tylko ja z nerwów źle go odczytałam. W laboratorium nie mogli sobie poradzić z jednym badaniem i stąd całe zamieszanie.
Wyszłam przed przychodnię i srasznie się rozpłakałam.
Znowu miałam przed oczami te wszystkie chore dzieci, małą Klarę jak dostaje bolesne zastrzyki i z wenflonem w maleńkiej dłoni ... te wszystkie strasznie historie ... Boże jak ja sie bałam!
Wracałam do domu wiedząc, że wszystko jest w porządku, ale nie mogłam dojść do siebie przez cały dzień.

Wiele matek mających zdrowe dzieci, takich które nigdy z poważną choroba nie miały styczności nie zdają sobie sprawy jak wielkie, przeogromne szczęście mają, mając zdrowe dzieci. To takie oczywiste dla nich, takie normalne ... i niech tak zostanie.

Ktoś kto przeżył coś podobnego będzie wiedział o jakim strachu ja piszę ... to są momenty kiedy człowiekowi ziemia usuwa się spod nóg ... mi wtedy, w poniedziałek znowu się usunęła ....

Dlatego ja moim dzieciom życzę zdrowia!
Moim dzieciom i wszystkim innym!
Bądźcie zdrowe, uśmiechnięte i nie bójcie się niczego!


























*****************************************************











16 komentarzy:

  1. Wszystkiego najlepszego :* przede wszystkim masy uśmiechu od ucha do ucha :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Happy birthday to youuuuu! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcie na leżaczku wymiata że tak to ujmę! :) super dziewczyna z Klary. Mam nadzięję, że jest Pani wierząca i ufa Bogu. Ja powierzam swoje dziecko Bogu i Maryi. Wierzę, że zachowają moje dziecko w zdrowiu. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. I niech dalej rośnie zdrowo.
    Niech obie dziewczynki zdrowo rosną i rozkwitają jak kwiaty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne,zdrowe,szczęśliwe dziecko...czegoz chcieć więcej :-D z całego serca zycze wszystkiego najlepszego <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj masz rację Aniu, wielu rodziców nie docenia tego że mają zdrowe dzieci. Sama mogłabym pisać i pisać na ten temat, ale to bolesne tematy. Zawsze gdy idę z maluchami do lekarza i robimy badania modlę się, aby to był ten ostatni raz. Ale o szczegółach mozemy porozmawiać na priv. Pozdrawiamy całą Waszą super rodzinkę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje! Zdrówka i Wam życzymy. Ściskam bardzo mocno!

      Usuń
  7. Cudny wpis. Rozumiem, co czułaś, mój syn w CZD leżał przez miesiąc mając 3 tygodnie. Nikt nie wiedział, dlaczego jest prawie pomarańczowy. Też się napatrzyłam, nasłuchałam, naryczałam. Dzieciątku juz nie mieli skąd krwi pobierac do badań :(
    Dużo zdrowia dla was wszystkich więc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dla Was! zdrowia, zdrowia i zdrowia raz jeszcze! dziękuje!

      Usuń
  8. O kurcze. Jak ten czas leci. Dobrze jest czasem powspominac i przegladnac stare fotografie. Dzieci sie tak bardzo zmieniaja! Pozdrawiam Was serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja często wracam do starych zdjęć - bardzo lubię je oglądać i nadziwić się nie mogę
      pozdrawiam!!!!!!!!!! :)

      Usuń