21.01.2014

DZIĘKUJĘ TO ZA MAŁO




Mam wspaniałych rodziców.
 A Pola i Klara mają najlepszych na świecie dziadków!

Takich, dla których ich córki i wnuczki zawsze były najważniejsze na świecie. 
Takich dla których nie ma rzeczy niemożliwych i gotowi są na każde poświęcenie – i nawet nie odbierają tego w kategorii poświęcenia. Dla nich to prawdziwa radość, być z nami, przy nas, pomagać nam i wspierać nas na każdy z możliwych sposobów.

Zawsze w nas wierzyli i zawsze nam powtarzali „dasz radę! poradzisz sobie!”. Zawsze akceptowali nasze wybory i wspierali nas. Moja siostra bardzo młodo zaszła w ciążę, ale rodzice, początkowo mocno zaskoczeni, od pierwszych chwil otoczyli ją troskliwa opieką. Tata ścierał marchewkę i wyciskał z niej sok, żeby miała dużo witamin – szczególnie kiedy się okazało, że to ciąża bliźniacza. Mama biegała z nią do lekarza i dogadzała jak tylko mogła. Moje siostrzenice były najbardziej „wychuchanymi” dziećmi w okolicy – dziadkowie szaleli na ich punkcie. Zresztą do dziś szaleją, mimo że to dorosłe kobiety już są. Każą im podkoszulki wciągać w spodnie, żeby ich nie przewiało, czapki i szaliki nosić, do lekarza biegną kartę wyciągnąć, a siostrze mojej po dziś dzień obiadki gorące do pracy noszą. Mi pewnie też by przynosili, gdyby nie to, ze ja mieszkam 100 km od nich.

Ale to nic, że dzieli nas ta odległość. Z mamą rozmawiam codziennie przez telefon. Tak, codziennie. Jak tylko dojadę do pracy dzwoni do mnie z pytaniem „jak dziewczynki? czy wszystko w porządku? jak było u dentysty? co powiedziała rehabilitantka?”.
Jak urodziłam Polę, musiałam po macierzyńskim wracać do pracy, ale co tu zrobić z 6-miesięcznym bobasem? Nie musiałam się zastanawiać, nie musiałam płakać w poduszkę i dokonywać trudnych wyborów. Moja mama spakowała się i przyjechała opiekować się ukochaną, wyczekaną wnuczką. Opiekowała się nią przez rok. Przez rok w każdą niedzielę wieczorem przyjeżdżała do nas, spędzała w nami cały tydzień oddając Poli swoje serce, a w piątek wieczorem wracała do stęsknionego taty. Rok. Rok podczas którego wytworzyła się między babcią i wnuczką więź niewyobrażalna. Dla Poli to jedna z najważniejszych osób na świecie. Zawsze jak coś przeskrobie natychmiast chce do babci! Jak długo jej nie widzi strasznie tęskni i zawsze wyczekuje każdego spotkania z dziadkami. Jak się spotkają, nie odstępuje ich na krok.
A zgadnijcie kto stanął w naszych drzwiach kiedy po urodzeniu Klary musiałam wrócić do pracy? Tak. W drzwiach w pełnej gotowości do przejęcia opieki nad wnuczką stała babcia. I historia się powtórzyła. I znowu to ona przez rok dawała jej obiadki, tuliła do poobiedniej drzemki i śpiewała kołysanki. Teraz to jedyna osobą, z którą Klara chce zostać w domu pod naszą nieobecność. Tylko do niej może pojechać na „wakacje” i spędzić kilka nocy bez rodziców. Uwielbia ją bezgranicznie.
To moja mama nauczyła Polę śpiewać „szukaj mnie cierpliwie dzień po dniu staraj się podążać moim śladem” (pamiętam jak kiedyś Pola mając ok. 4 laat zaczęła śpiewać to w sklepie :) zdziwienie klientów i ich miny pamiętam do dziś), a Klarę „na dancingu tańczą goście, cygan na gitarze gra, otwarł serce swe na oścież …” . To dziadek pokazał Poli jak maluje się konia, latem polewa wodą z węża, pomaga się wspiąć na drzewo, a zimą śmiga z wnuczką na łyżwach tak, że nie jeden nastolatek mu zazdrości.

Są wyjątkowi.
I mądrzy, bo też nigdy nie poważali naszego – rodziców – autorytetu, nie kwestionowali naszych metod wychowawczych i jak Pola dostawała karę za złe zachowanie, mimo, że serce im pękało, nie wtrącali się, nie negowali. Nie dokarmiali potajemnie czekoladkami jak były małe, bo wiedzieli, że my rodzice nie pozwalamy na ich jedzenie.

Nigdy nie wypłacę się im za to, co zrobili i robią dla moich dzieci. Za ich gotowość do przybycia w każdym momencie, kiedy jest taka potrzeba.

Wczoraj przyjechali do nas – ja co roku – na występy z okazji Dnia Babci i Dziadka, więc dziś dziewczynki nie poszły do przedszkola tylko cieszą się ich towarzystwem.
Zadzwoniłam do nich sprawdzić jak się sprawują:
- grzeczne są?
- co za pytanie!? oczywiście!
- bardzo się kłócą? (ostatnio ciągle to robią)
- skąd!co też Ci przyszło do głowy!

taaaaaaaaaaaaaaa – myślę sobie, zawsze będą ich kryli ;)

A na koniec powiem Wam jedno, marzę o tym, żebym kiedyś w przyszłości miała z moimi córkami taki kontakt jak moi rodzice mają z nami, ze mną i moją siostrą. O tym marzę ….

Mamo, Tato, dziękuję za wszystko!




14 komentarzy:

  1. No i popłakałam się...znowu... ;-) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Pieknie to napisałaś. Mam nadzieje, ze twoi rodzice będą mogli to przeczytać. Widac, naprawdę są wyjątkowi. Taki post to piękne wyróżnienie. Ale, jak piszesz, dla takich złotych ludzie "dziękuje" to za mało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję .... są wyjątkowi, po prostu są!

      Usuń
  3. Aniu masz super rodzicow no i poplakalam sie znam ich i to naprawde wyjatkowi ludzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Gosiu! bardzo Ci dziękuje!

      Usuń
  4. szczęściara z Ciebie i wierzę,że będziesz miała z dziewczynami taki sam kontakt jak z rodzicami w końcu Pola i Klara mają skąd brać przykład!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oby tak było ... to moje marzenie .... pozdrawiam!

      Usuń
  5. Mi tez lezki stanely w oczach:-) moja mama jak synek mial rotawirusa nawet nie zadzwonila sie spytac czy moze nie potrzebuje pomocy. 5 dni nic nie jadl,nie wspominajac o tym,ze corka miala wtedy piec mies.i ja trzymalam na rekach i do synka latalam co chwileczke,zeby mu strzykawka dac troszke wody bo mi nawet pic nie chcial.do dzisiejszego dnia mam troszke zal o to:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. strasznie smutne jest to co napisałaś .... na szczęście Twoje dzieci mają najkochańszą mamę na świecie! Sciskam mocno!

      Usuń
  6. Piękny post!
    Wspaniałych masz rodziców!
    Moja mama też mieszka 100 km ode mnie i codziennie rozmawiamy przez telefon ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu! i jak dobrze wiedzieć, że nie tylko ja rozmawiam z mamą codziennie :) (niektórzy uważają, że to lekka przesada). Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Twoja mama to piękna kobieta,patrzę na jej twarz, te oczy pełne ciepła, czasami widzę Twojego tatę ,to po nim masz ten spokój w sobie, taką Cię pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń