08.12.2013

PIERNICZYMY :)




Zrobiłam, tzn. zrobiłyśmy (ja i dziewczynki) pierniki. Zrobiłyśmy je dwa tygodnie temu. Całą masę pierników – ok. 10 blach +/- dwie blachy  To była pierwsza tura, bo za jakiś czas czynności owe miałyśmy powtarzać, w związku z tym, że w tym roku wymyśliłam sobie, że na choince nie powieszę ani jednej bombki! Powiesimy na niej tylko to co same zrobimy + cukierki – wiadomo 
Zgadnijcie ile mi pierników z pierwszej tury zostało na dzień dzisiejszy?
Oczywiście, że tak!
Zero!
 Zostały zjedzone! (Pola, Klara i Wąż je zjedli – no dobra, ja też kilka (naprawdę kilka!), ale żeby 10 blach?! (plus minus dwie).
Większość była już ozdobiona – nie żeby jakoś wyszukanie bo raptem czekoladą, lukrem i posypką, a część miała być zdobiona tuż przed powieszeniem. Myślałam, ze chociaż te „łyse” się ostaną, ale mój dzieć rzekł „zostały już tylko takie bez czekolady?” „zdziwiona?” „w sumie to nie, ale nic nie szkodzi mamusiu, te też są pyszne”. No i już nic nie zostało.


Więc wczoraj wzięłam się za robienie kolejnych 10 blaszek :) Do tego wymyśliłam sobie domek z piernika! Oj to nie był dobry pomysł!!!!! Męczyłam go do 22.30 - najpierw nie chciał się skleić, później pękła jedna ściana, ale dałam radę - czułam się jak Bob Budowniczy! Dzieci zachwycone, a i ja całkiem, całkiem zadowolona. Pierniki zaraz odstawiam najwyżej jak się da! Nie podaruję ani jednego - oprócz tych co już podarowałam ;)

Do tego wieczory upływają na na robótkach ręcznych - codziennie nowe wycinanki, wyklejanki, malowanki i inne cuda wianki! W czwartek robiłyśmy łańcuch z papieru do przedszkola (długi nam wyszedł, oj długi i to nic, że w piątek zapomniała go zabrać, to nic), do tego papierowe bombki, choinki i aniołki. Tak sobie myślę, że grudzień powinien być miesiącem wolnym od pracy. Tak żeby każdy spokojnie, nie śpiesząc się, mógł zająć się przygotowaniami do świąt, cieszyć się tym czasem, robić te pierniki i łańcuchy z uśmiechem na twarzy nie stresując się że dochodzi 22.30, dzieci nie śpią, a rano trzeba wstać! To znaczy  ja i tak je robię z uśmiechem, ale wolałabym trochę wolniej i spokojniej, a nie jak na akrod.

A! zapomniałabym napisać! Mówię Wam, jaka ja .... nie mądra jestem czasami (nie mylić z głupią :) ).
Te pierniki robione dwa tygodnie temu, te, po których dziś nie ma śladu robiłam wyrabiając ciasto ręcznie. Nagniotałam się, namęczyłam, nasapałam i nastękałam bo zupełnie zapomniałam, ze mam w domu pewien sprzęt. Taki wielofunkcyjny robot kuchenny (z całą masą tarcz o cięcia, różnych mis, haków i noży). Kupiłam go mojej mamie w prezencie, a ona uznała, że o wiele bardziej przyda się mi niż jej - że ja niby jestem bardziej nowoczesna i to niby ja powinnam korzystać z takich kuchennych udogodnień nie ona.  Sprzęt ma już ze 2 lata, a ja użyłam go ....kilka razy i to do robienia koktajlów dla dzieci .... ciasto na naleśniki też w nim robiłam .... i na pierogi dawno temu. No i wczoraj mnie olśniło! Wygrzebałam cudo moje z szafki, postawiłam, popatrzyłam, poczytałam instrukcję, zamocowałam odpowiednią misę, haki do wyrabiania ciasta (żadna filozofia, ale z instrukcją raźniej ;) ), wszystkie produkty włożyłam, wyspałam i wlałam zrobiłam znak krzyża i wcisnęłam START. I wiecie co? Po równych pięciu minutach w misie była przecudna kula przecudnie wyrobionego ciasta - beż żadnego wysiłku, bez brudnych rąk - ja popijałam kawkę, a ciasto "się robiło". Matko i córko! Czemu ja z niego nie korzystam?! Z takim sprzętem to ja powinnam być niczym p. Gessler. Od dziś obiecuję korzystać z niego częściej! Uwielbiam go za to ciasto piernikowe tak pięknie wyrobione!











16 komentarzy:

  1. wow wow wow Co za piękne kolorowe pierniczki a ta chatka boska.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przestan podpijac kawe! Cos podejrzanie za duzo masz tej sily na tyle aktywnosci ;o) Ludzie! Co za cuda! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lepiej poczytam na etykiecie co oni do tej kawy tam jeszcze dosypują ;)

      Usuń
  3. Anno - miałam właśnie napisać, że jadę, że już do Was jadę JEŚĆ, a tu co... No i te niebieskie... Myślałam, że na mnie czekają. Widzę, że mamy z dziewczynkami i wężem bardzo zbliżone upodobania smakowe hahaha :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ czekają! Zachomikowane hen, hen wysoko :) pod ściereczką ukryte :) Trochę mi głupio, że je chowam przed własnymi dziećmi, no ale trzeci raz do pierników to ja stawać nie będę! ;)

      Usuń
  4. Te lukry to jak sie robi albo jak sie kupuje?te paski żółte i ciałe to z czego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te kolorowe: dyniowy, malinowy i miętowy to masy cukrowe - sklepowe :) a biały to lukier moje własnej roboty! Cukier puder+odrobina wrzątku ;)

      Usuń
  5. My też już po pierniczeniu :)))
    anioły, dzwonki, choinki :))
    Piękne te Wasze pierniki, takie kolorowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my nie mamy aniołów :( zabrakło foremek, a w wycinanki już mi się bawić nie chciało, ale za rok .... :)

      Usuń
  6. My wczoraj też pierniczki robiłyśmy :)
    Na choinkę co roku robimy ozdoby z masy solnej. Przynajmniej nikt mi ich nie wyje :)
    Gdybyś miała ochotę to zapraszam do mnie :)
    http://loverockfashion.blogspot.com/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ja też miałam robić "cudaki" z masy solnej, ale ciągle tego czasu brak. Ale w weekend to już nie będzie zmiłuj! Pozdrawiam!

      Usuń
  7. To się power nazywa! Ale ja tez takiego mam ostatnio;-)
    A pierniczki rewelacja!!! musiałyscie sie nad nimi napracowac! Moja O. tez prosi o pierniczki ale do kuchni mnie najtrudniej zagonic...coz dobrze ze i ja mam sprzet - wezme sie w koncu za nie;-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierniczki na święta muszą być, wiec odłóż na chwilkę druty swe magiczne i pędź korzystać ze sprzętu :) ściskam!

      Usuń
  8. wyglądają bardzo apetycznie i nie dziwię się ,że tak szybko zniknęły:) u nas też za nie długo będzie piernikowo

    OdpowiedzUsuń
  9. O rany julek jakie cudeńka :)

    OdpowiedzUsuń