26.11.2013

CAŁA JA - ANIA ;)

Poważna to ja nie jestem.

Wcale, a wcale.

Narzekam na brak czasu, ciągle mam coś do zrobienia i wydaje mi się, że ciągle jestem z czymś w tyle.
Marzy mi się pójść spać o 22 i odpocząć.
Tak przez chwilę  po prostu nie robić nic – ale na to też nie mam czasu.
I tak np. wczoraj. Po pracy miałam jechać po tkaniny do sklepu  - na bluzeczki, turniczki tudzież inne fajne rzeczy, ale przede wszystkim na sukienkę dla Klary. Podobną do tej, co ostatnio uszyłam Poli (czarną z koronką), ale zmęczona po weekendzie (szycie, pierniczkowanie, sprzątanie itd, itp) postanowiłam sobie odpuścić. Sukienka miała być na dziś do przedszkola, bo dziś w przedszkolu fotograf był – zdjęcia do kalendarza.

Postanowiłam odpuścić - zapamiętajcie to: odpuścić!.

Postanowiłam, że pójdzie w tym co ma. A co! Mi też należy się chwila odpoczynku! Chociaż jeden spokojny wieczór. Więc do sklepu nie pojechałam, tylko odebraliśmy dziewczynki z przedszkola i postanowiliśmy wrócić szybciutko do domu.

Nic dziś nie robię – tak rzekłam.Reszta potakująco kiwnęła głowami.

Po czym w drodze powrotnej pomyślałam, ze może zajrzę tylko do jednego sklepu – takiego po drodze, przecież i tak przejeżdżamy obok – tylko rzucę okiem czy nie ma jakiś fajnych dżinsów dla Poli, szybko zerknę, wchodzę i wychodzę. Pod sklepem okazało się, że będę miała silną grupę wsparcia – w razie gdybym potrzebowała pomocy przy wyborze (nie potrzebuję pomocy!) – i tak all my family idzie ze mną. W tym momencie wiadomo już, że nie będzie - wchodzę i wychodzę, bo z nimi wszystkimi tak się nie da. Nie ważne. Po ok. godzinie opuszczamy sklep, bez spodni i teraz to już jedziemy do domu! A ja będę leżeć. I nic nie robić.

 Ale …. Na osiedlu mijamy Leroy Merlin, a przecież potrzebujemy nowy żyrandol do pokoju dziewczynek.
 „Możesz stanąć przy LM” – nie wierzę, że to powiedziałam.
Wąż parkuje auto, więc chyba powiedziałam.
Dobra, wpadnę szybciutko zobaczę co mają i zmykam odpoczywać. Po 45 minutach spędzonych na dziale oświetleniowym odchodzimy z żarówkami energooszczędnymi w dłoni do starego żyrandola. Na prośbę Poli udajemy się w kierunku działu z dekoracjami, gdzie spędzamy kolejne 45 minut (o ile nie więcej). Stojąc w kolejce do kasy w rękach mamy kilka żarówek + plakat mapę świata.

Pakujemy dzieci do auta.

Jedziemy do domu.

Będę leżeć. I co robić? Nic nie robić.

Mijamy Biedronkę.

Pola błaga – mamo!!!! Wejdźmy na chwilkę do Biedronki, sprzedają tam te puzzle, o których Ci mówiłam,  takie wielkie z Pałacem Kultury, mamiczka proszę” (podstępna żmija – wie, że jak powie „mamiczka” to choćby ostatkiem siły, ale powlekę się z nią wszędzie).

Parkujemy.

Wchodzimy.

Puzzli nie ma (jeszcze chyba) ale jest 1000 innych rzeczy …. po 40 minutach wychodzimy ze sklepu.

Wracamy do domu.

18.30.

Nakarmię dzieci i odpoczywam – myślę sobie.

Naszykowałam obiadokolację,  nastawiłam zupę na dzień następny, zrobiłam pastę, włączyłam Fakty i nic nie robię. Ale ... (znowu ale) mój wzrok ciągle leci w jedno miejsce. Nie mogę się skupić na przekazie z odbiornika, biję się z myślami. No dobra, ale to ostatnia rzecz, którą dziś robię. Później koniec! Rozłożyłam deskę do prasowania, uprasowałam dwie zaległe suszarki.

Godzina po 20.

Idę naszykować ubrania dla dziewczynek na jutro (te do fotografa) i położymy się dziś wcześniej spać.
I będę odpoczywała.
W trakcie przeglądania szafy doszłam do wniosku, że ponieważ Pola będzie w sukience którą jej uszyłam, to fajnie by było, gdyby i Klara włożyła coś maminego (mają mieć wspólne zdjęcie).  Ale jej nic eleganckiego - sukienkowego jeszcze nie uszyłam.

I co robię???????????????????????????????????????????????

Teraz będzie najlepsze!
Normalny człowiek by sobie odpuścił, naszykował coś fajnego z szafy,  a sam poszedł odpocząć, poleżeć, ale nie ja! Bo ja normalna to normalnie nie jestem!
O 20.30 popatrzyłam na materiały które miałam w domu. Nie miałam prawie nic, resztki czarnego, resztki kolorowych dresów i ….. spory kawałek miękkiego malinowego tiulu (trzeba było jednak jechać do tego sklepu!).
Niewiele myśląc, to znaczy nie myśląc w ogóle, wzięłam się za wycinanie sukienki -  z tego co miałam.
W tak zwanym między czasie na prośbę starszej córki namalowałam wiewiórkę (wiewiórkę!!!! jak by nie mogła poprosić o grzybka lub motylka!), pomogłam jej w przykładach z matematyki, przeczesałam ze trzy razy Klarę.
Zdążyłam jej przymierzyć górę, bo jak kończyłam dół dziewczynki już dawno spały.
Uprzątnęłam z grubsza mój kącik krawiecki, wzięłam szybki prysznic i postanowiłam w końcu (tu niecenzuralne słowa) odpocząć! Zdążyłam nastawić budzik w telefonie, który uprzejmie mi doniósł, że za 5 godzin i 17 minut mam wstać do pracy.

Czy ja jestem normalna?

Przecież miałam odpocząć! Nic nie robić!
Czy nie było by mi w życiu łatwiej, gdybym trochę sobie odpuściła. Dżinsy nie są niezbędne (w końcu ileś tam par przecież ma) żarówki nie zając, prasowanie też mogło poczekać jeden dzień, a sukienka … to to już przegięcie było.
Ale ja właśnie tak mam (niestety, a może stety)
U mnie jak jest pomysł (nie ważne czy mądry czy nie do końca mądry ;) bo głupich to ja na pewno nie mam! wypraszam sobie!) jego wykonanie musi nastąpić natychmiast.
Np. siedzę w pracy i myślę sobie „może by tak wytapetować dziewczynom jedna ścianę ….???” I co? Z pracy wracam z rolką tapety pod pachą, zakupy zostawiam w przedpokoju i nie bacząc na wielkie oczy mojego Węża (wielkie ze zdziwienia) wchodzę i przestawiam meble – stwarzam mu odpowiednie warunki do pracy, bo przecież to nie ja będę tapetowała!
Na szczęście on już się przyzwyczaił ….

Czy ja jestem normalna?
Pewnie nie do końca, ale wiecie co? W sumie dobrze mi z tym. Odpocząć jeszcze kiedyś zdążę, a teraz jest czas na życie w biegu i pośpiechu, na robienie tych wszystkich rzeczy, na szycie (które uwielbiam i któremu chciałabym poświęcić dużo więcej czasu niż mogę), na rysowanie wiewiórek (wolałabym grzybka), na zabawy we fryzjera. No bo kiedy jak nie teraz?  
Ot, cała ja. Ania.


Sukienka nie powala, wiem, ale to w końcu sukienka z niczego ;)









  

25 komentarzy:

  1. fajnie jest mieć mamę z głową pełną pomysłów. Dobrze jest mieć mamę, która potrafi to wszystko przenieść na materiał!!!
    Sylwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj czasami to aż puchnie od tych pomysłów ;)

      Usuń
  2. a mnie się sukienka bardzo podoba! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpoczniesz kobieto odpoczniesz za jakieś...13-16 lat :-) no i normalna to Ty nie jesteś,tak trzymaj ;-) a sukienka super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooooo to już całkiem nie długo! zleci jak z bicza strzelił ;)
      no nie jestem, nie jestem ... i co na to poradzę?

      Usuń
  4. kobitko wymiatasz :) jestes mega,czytajac to uśmiałam się,ale jakbym w tym wszystkim widziała siebie.powiedz mi jak ten tiul przyszywałaś do materiału czy trzeba jakoś to konkretnie "pomarszczyć".pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) kochana, z tym tiulem to było tak, najpierw porobiłam zakładki i poprzypinałam szpilkami, ale jakoś nie podobało mi się z zakładkami, więc po kolei wypinałam szpilki z zakładek i marszczyłam na nitce i przypinałam do materiału .... teraz to bym zrobiła jeszcze inaczej, bo ta sukienka ma podwójny ten tiul, a myśle, że lepiej by wyglądała, gdybym zrobiła jedną warstwę, ale dużo mocniej umarszczoną! O! tak mysle! :)

      Usuń
  5. super sukienka! podobają mi się Twoje rzeczy <3 gdzie kupujesz materiały? Ja nie szyję w ogóle ale potrzeba mi trochę tiulu - możesz polecić coś w Wawie? Moc buziaków :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuje! ja kupuje na Madalińskiego chyba 4 ... na rogu z Puławską, mają duzy wybór i z tego co juz obleciałam kilka sklepów to chyba całkiem przystępne ceny (ale i tak drogo) :) Tiul był we wszystkich kolorach!

      Usuń
  6. haha! Usmialam sie - swietny tekst :D Ty wiesz co? Przyjedz do mnie - wyszalej sie :D Takiego zakrecenia mi brak. U mnie wszystko odlogiem lezy, bo nie wiem, kiedy sie za to wszystko zabrac. A jak sie zabiore, to wieki trwa, zanim skoncze. Nie umiem inaczej. To chyba Taki Talent ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojjj uważaj, bo jeszcze któregoś pięknego dnia usłyszysz "puk, puk" do drzwi a tam .... nienormalna Anka :)

      Usuń
  7. Jakbym czytała post o sobie:-)) prasowanie, szycie i ciągłe wymyślanie sobie zajęć:-)))) Bosko że jest ktoś równie postrzelony jak ja! Dzięki !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to przybij piątkę! i żółwia! i mi jakoś lżej się zrobiło :) (ja tak podejrzewałam, że Ty też normalna nie jesteś <3 )

      Usuń
  8. Ty jeteś super i zawsze uśmiechnięta gratulacje,,,

    OdpowiedzUsuń
  9. Się uśmiałam z tym tapetowaniem...może dlatego że ja mam tak samo :D
    Normalnie jakbym siebie widziała.Ja to jestem w gorącej wodzie kąpana.
    Nie ma to tamto i być musi jak wymyślę !
    Och ile ja razy robiłam przemeblowanie o godzinie 21.Bo chyba bym nie usnęła jakbym swojego planu nie ziściła.

    Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przemeblowania o 21 to moja specjalność! tak trzymać! ściskam!

      Usuń
  10. To jeden z tych wpisów które powalają ... :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziewczynki zapewne dumne są z tego, że mają tak cudowną i kochaną Mamę, która zrobi dla nich wszystko... :) Ja prawie co dzień obiecuję sobie, że dziś odpoczywam i co..?? Nic z tego... prasowanie, sprzątanie, tu mi jakieś przemeblowanie lub zmiana dekoracji wpadnie do głowy i tak w kółko. Czasem padam ze zmęczenia, ale z drugiej strony uwielbiam to :) Takie już chyba jesteśmy PERFEKCYJNE PANIE DOMU :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak! perfekcyjne! a dziewczynki .... dla nich wszystko! No i kolejną piątkę przybijam, z kolejną szaloną mamuśką! pozdrawiam!!!!!!!!

      Usuń
  12. He he po trochu jakbym o sobie czytała :) Ciągle w biegu i jak się na coś uprę to nie ma bata muszę mieć lub musi być zrobione :)
    A sukienka śliczna :) Sama chciałabym potrafić szyć, ale ja antytalent plastyczny jestem. Niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale urocza dziewczynka, a sukienka nie jest taka zła ;)))
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń