01.09.2013

ŻEGNAMY WAKACJE


1 wrzesień.
Jutro 2 wrzesień ;) jestem bardzo odkrywcza, nieprawdaż?
Ja wracam do racy po 2,5 tygodniowym urlopie (Wąż również), Klara zaczyna edukacje w przedszkolu, a Pola w zerówce. Oj będzie się działo! Ale ja bardzo się cieszę.
Cieszę się, że znowu nasze życie będzie miało jakiś rytm, że wszystko będzie zaplanowane (no powiedzmy), że na wszystko bedzie czas i pora: pobudka o tej samej godzinie (i to nic że dla mnie to oznacza codzienną pobudke o 5.30), następnie każdy uda sie w swoim kierunku do swoich zajęć, później zabawa, nauka, zajęcia typu angielski, basen wieczorna kąpiel, spanie o normalnej godzinie!!!!!!!! Skończy się siedzienie na podwórku do późnych (naprawdę późnych) godzin wieczornych i spanie o której kto chce.
Lubię wrzesień.
Więc czas pożegnać się z wakacjami. Wakacjami, które dla nas są zawsze o tyle trudne, bo chcemy żeby nasze dzieci jak najmniej czasu spędziły na dyżurach w żłobku i przedszkolu, a że możliwości urlopowe jak wiadomo są mocno ograniczone dla nas zawsze oznacza to mocne kombinowanie. W tym roku udało nam się tak zorganizować wakacyjny czas, że dziewczyny na dyżurach spędziły jedynie 6 dni! Najpierw urlopowałam ja, później na dwa tygodnie zostały wysłane do Dziadków, póżniej urlopwał z nimi Wąż, dalej był wspomniany 6-dniowy dyżur, a na koniec długo wyczekiwany wspólny urlop. Obawiałam się go bardzo, tzn. obawiałam się, czy będziemy mieli pogodę bo pierwszy raz zaplanowaliśmy wyjazd w końcówce sierpnia, ale na szczęście ta nie zawiodła nas. Było pięknie i słonecznie - Pola i Wąż opalenizną będą cieszyć sie co najmniej do przyszłych wakacji, gorzej ja i Klara - bo my jesteśmy słońcoodporne ;) ale urlop uznajemy za udany  bardzo! było pięknie i wesoło! Akumulatory zostały naładowane i od jutra możemy zacząć prężnie działać!
A to nasz urlop w telegraficznym skrócie!
Najważniejsze: plażowanie!




















I rzeczy bez których - według naszych dzieci - wakacje nie byłyby wakacjami, czyli:
obowiązkowo kukurydza na plaży (dzień bez kukurydzy to dzień stracony!)


bez tatuaży


bez zastrzyku adrenaliny





bez Poli, a jak się okazało również i Klary, wielkiej miłości czyli koni



ojjjjjjjjjj fajnie było ..........











13 komentarzy:

  1. i teraz byle do kolejnych wakacji:) ale oczekiwanie z pewnosicią umilą zdjęcia!znalazłaś idealny plus końca wakacji,że wraca jakaś tam organizacja i tego się trzymajmy :)
    pozdrawiamy
    PS a kukurydza to jak gofer musi być!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak! TEGO SIĘ TRZYMAMY :) no tak, gofer tak jak kukurydza i piłeczka z automatu musi być! :)

      Usuń
  2. Prześliczne zdjęcia,widzę,że wypoczęłyście ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. widać że wakacje udane :) zdjęcia cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że Rozewie zaliczone ;)Ach ten nasz Bałtyk - po prostu cudowny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w Rozewiu byliśmy w zeszłym roku i ja sie w nim zakochałam - cisza, spokój, pusta plaża ... cudnie było, ale w drodze na plażę nie było gofrów, bujaczków, piłeczek i trampoliny (ku mojej uciesze) więc moja Pola nie chciała tam wraca w tym roku tak na dłuzej - za to co dzień ciągnęła nas do Rozewia na konie ;)

      Usuń
  5. Co za wakacje! Ile wspomnien, fantastycznych zdjec! To zamczysko z piasku, tyle adrenaliny i dziewczyny na kazdym zdjeciu piekniejsze. :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. piękne zdjęcia i świetne wakacje :)

    ja też uwielbiam morze ! <3

    pozdrawiamy!
    K&K

    OdpowiedzUsuń