12.07.2013

NA PLANIE /przeniesiony/


Napiszę Wam, jak zaczęła się nasza przygoda z … Poli bywaniem tv, na pokazach czy różnego rodzaju sesjach.






















Nigdy nie myślałam o tym, żeby moje dzieci występowały  w telewizji, w reklamach, brały udział w jakiś sesjach zdjęciowych, ale za to od zawsze większość napotkanych na ulicy ludzi zachwycała się Poli urodą i zwracała na nią uwagę. No bo to, że dla mnie ona jest najpiękniejsza to wiadomo, że dziadkowie jej się nią zachwycają, to też normalne, ale jak ktoś zatrzymywał nas na ulicy, żeby powiedzieć komplement pod jej adresem to już nie do końca taka normalna rzecz.
Pewnego dnia, po kolejnej sesji zdjęciowej w przedszkolu, kiedy ponownie od pań przedszkolanek usłyszałam (a słyszałam to niemalże po każdej sesji z okazji Mikołaja, świąt itp) że Pola to powinna grać w reklamach bo jest taka fotogeniczna, ze ho ho ho! wyszukałam w internecie agencję zajmującą się promocją dzieci i wysłałam do niej jej zdjęcie (wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, jak duża ilość tego typu agencji jest na rynku). Nikomu nawet się nie przyznałam do tego co zrobiłam. Nie chciałam, żeby ktoś sobie pomyślał że uważam swoje dzieci -
właściwie to dziecko, Polę, bo tylko jej rzecz dotyczy –  za jakiś cud natury, że mam jakieś wygórowane ambicje i w ogóle przerost formy nad treścią tym bardziej, że nie spodziewałam się odzewu.
Ku mojemu zaskoczeniu odzew był natychmiastowy no i tak się zaczęło.
Zapisałam ją do agencji, zrobili jej zdjęcia i zaczęłyśmy chodzić na castingi.
I wtedy właśnie poznałam ten świat. Długo przecierałam oczy ze zdziwienia. Zresztą do dziś wiele rzeczy mnie dziwi. Przede wszystkim ogromne ilości dzieci na castingach: małe, duże, rude, czarne, z odstającymi uszami i te wyglądające jak aniołki. I jak chcecie wiedzieć, to teraz wiem, i to wiem na 100%, że duuużo większe „branie” mają te dzieci charakterystyczne (rude włosy, piegi itp), niż  te śliczne i klasyczne.
Większości ludzi się wydaje, że w reklamach grają tylko tzw „znajomi króliczka”  - kiedyś też tak myślałam – teraz wiem że to nie jest prawda. Owszem, często są to te same dzieci, ale tylko dlatego, ze grają już wiele lat (mają po 7 – 8 lat, ale grają od 6 m-ca życia) i mają doświadczenie, obycie i wiadomo, że będą potrafiły odnaleźć się na planie zdjęciowym – przeważnie są to dzieci odważne, śmiałe i otwarte – a to podstawa! Podstawa, której brakuje mojej Poli, ale mam nadzieję, że z czasem
(pomóc ma jej w tym udział w castingach i różnego rodzaju występy) stanie się odważną i przebojową dziewczynką.  Chyba zgubiłam wątek …..
Kontynuuję.
Po którymś z kolei castingu zaczynałam nabierać przekonania, ze to jednak nie jest coś dla nas, ze Pola z jej sposobem bycia nie ma szans na wybicie się, jest za cicha i za skromna, za delikatna . I wtedy nastąpił przełom. Wybrali ją do pierwszej reklamy. Teraz wiem, że nastąpiło to bardzo szybko, bo w sumie po 4 miesiącach od momentu zapisania się do agencji, kiedy to 2 miesiące przypadały na okres wakacyjny w którym na castingi nie chodziłyśmy (na castingach poznałam  rodziców, którzy chodzą z dziećmi na castingi ponad 2 lata i nic się nie dzieje).  No więc na tym castingu jak byłam to powiedziałam sobie, że jeśli jej teraz nie wybiorę to KONIEC! Więcej na casting na pójdziemy – no, może nie tyle nigdy więcej, co może nie prędko ;) No ale wybrali ją ( i kilkoro innych dzieci) i była super zabawa na planie, w studio i mega frajda kiedy zobaczyłyśmy jak to wygląda z tej drugiej strony. Że nie wspomnę o efekcie końcowym, czyli reklamie telewizyjnej z jej udziałem.
I jeśli ktokolwiek myśli, ze dzieci są wykorzystywane, męczone, zmuszane do pracy ponad ich siły to jest w ogromnym błędzie! Przede wszystkim dzieci które znajdują się  na planie to są dzieci, które chcą tam być. Nie spotkałam jeszcze nigdy dziecka, które byłoby niezadowolone, narzekające i sprawiające wrażenie, ze siłą zostało tam sprowadzone. Wszyscy dbają, aby dzieci miały dobrze zorganizowany czas, były najedzone, miały gdzie odpocząć i w wolnych chwilach pobawić się. Bardzo ściśle przestrzegane są też godziny pracy dzieci – nie mogą być na planie dłużej niż 6 godzin.
Na planie tej pierwszej reklamy Pola bardzo miło spędziła czas – gorzej ze mną, nie żeby było niemiło, ale o ile ona miała co robić, to moja obecność tam sprowadzała się do siedzenia, czekania i nic nie robienia, a jak wiadomo to baaardzo męczy.
Później Pola została wybrana jeszcze do kilku innych projektów – ważny dla niej był ten, podczas którego  poznała Jurka Owsiaka, ona wtedy miała poczucie takiej misji, niesienia pomocy. Fajna rzecz.
Cieszę się, że postanowiłyśmy spróbować naszych sił i pójść w tym kierunku. Widzę, ze Pola czerpie z tego naprawdę wiele przyjemności. Każda mama która ma córkę, doskonale wie jak dziewczynki uwielbiają się stroić, przebierać, malować maminymi kosmetykami i być fotografowane.  Tutaj nie dość że Pola robi to co lubi, to jeszcze później się cieszy, ze babcia i dziadek zobaczą ja w tv lub na zdjęciu w gazecie, no a dodatkowym argumentem ZA jest to, że otrzyma za to wynagrodzenie i będzie mogła sobie kupić kolejną Monster High!
Oczywiście, żeby była jasność, nie jest to rzecz pierwszorzędna w naszym życiu. Nie jadę na casting kiedy wypada w dniu kiedy Pola ma angielski, basen lub tańce. Kiedy ma imprezę urodzinową koleżanki z przedszkola na casting też nie idziemy. Nie idziemy kiedy jest bardzo zimno, albo kiedy nam się nie chce, bo i tak bywa (to znaczy mi się nie chce, bo jej się zawsze chce).
Podsumuję to tak:
Fajna przygoda, fajne doświadczenie, niezbędne podejście zdroworozsądkowe, duża satysfakcja jak coś się udaje. Czy poczucie porażki jak się nie udaje? Nie! Poznałyśmy tyle fantastycznych dzieci, ze jak wygrywa casting któreś z nich  to cieszymy się razem z nim i z dużą radością oglądamy później reklamy z ich udziałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz